Zlote mysli


The only time to eat diet food is while you're waiting for the steak to cook.

Julia Child

Wednesday, December 29, 2010

Prosto z Ameryki;)

Przegladam czasem polskie fora kucharskie i bardzo czesto trafiam na przepis, w ktorym autor/ka pisze "oryginalny przepis prosto z Ameryki" Niezmiennie takie stwierdzenie wywoluje na mojej twarzy usmiech, bo ilekroc szukam jakiegos przepisu na "oryginalnych amerykanskich stronach kucharskich" to sie okazuje, ze jest ich kilka, kilkanascie lub nawet kilkadziesiat i kazdy oryginalny, choc inny i kazdy z Ameryki:)))
Wiec tym razem postanowilam skorzystac z oryginalnego przepisu prosto z Ameryki, a zeby bylo jeszcze dokladniej i bardziej oryginalnie to przepis pochodzi ze zbiorow Babci znanej w Ameryce szefowej Pauli Deen.
Klekajcie narody, czy moze byc cos bardziej oryginalnego? i prosto z Ameryki? w dodatku stary przepis? bo sama Paula Deen jest juz po 60ce, a przepis jest jej babci...
Kryste!!! Sama sobie nie dowierzam, toz to antyk!!!
A tym antykiem jest nic innego tylko red velvet cake:)



Paula's grandmother Red Velvet Cake

1.5 cups cukru
225g masla o temperaturze pokojowej
2 jajka
2 lyzki stolowe kakao
czerwony barwnik spozywczy
2.5 cups maki
1 lyzeczka soli
1 cup maslanki
1 lyzeczka vanilii
1/2 lyzeczki sody do pieczenia
1 lyzka octu

Nagrzac piekarnik do temp. 180c
W mikserze zmiksowac maslo z cukrem na pulchna mase, dodac jajka pojedynczo i miksowac az do calkowitego polaczenia. Dodac kakao i barwnik spozywczy. Barwnik dodawac powoli do uzyskania odpowiedniego koloru w/g gustu i potrzeb:) Wymieszac make z sola i dodawac do miksowanej masy na zmiane z maslanka. Na koniec dodac sode zmieszana z octem i vanilie.
Wylozyc ciasto do natluszczonej i obsypanej maka duzej tortownicy. Piec ok. 60 min. sprawdzajac patyczkiem czy ciasto jest upieczone.
Ja zostawilam ciasto na noc, bo latwiej sie kroi nastepnego dnia.


Krem

340g serka philadelphia o temp. pokojowej
170g masla o temp. pokojowej
1.5 cups marshmallows
500g cukru pudru
1.5 cups wiorek kokosowych
1.5 cups rozdrobnionych orzechow nerkowcow
kilka kropli soku z cytryny

Marshmallows roztopic w kapieli wodnej. W mikserze zmiksowac maslo, serek i cukier puder na puszysta mase, dodac roztopione marshmallows. Wmieszac delikatnie orzechy i wiorki kokosowe, oraz dodac odrobine soku z cytryny dla podkreslenia smaku.
Ciasto przekroic poziomo na dwie lub trzy platy i smarowac kremem. Calosc udekorowac reszta kremu.
Ja zrobilam jeszcze dodatkowo poncz z herbaty wzmocnionej dodatkiem spirytusu i polalam kazda czesc ciasta przed przelozeniem.



W oryginalnym przepisie sa wieksze ilosci cukru, ale ja tutaj podaje juz zmniejszone, tak jak ja uzylam, bo nie lubimy za slodkich ciast. To jest i tak slodkie, bo sam krem jest bardzo slodki, dlatego ta odrobina soku z cytryny jest konieczna dla zaostrzenia smaku.
Rowniez poncz ze spirytusem neutralizuje slodkosc ciasta.
W sumie ciasto jest naprawde pyszne i polecam z czystym sumieniem:))

Sunday, December 26, 2010

Rolada ze schabu

Wpisalam przed chwila 9 notek z przepisami na ciastka i tak mi sie slodko zrobilo, az mnie mdli:) wiec musze napisac cos innego, zanim zacznie mi sie slabo robic.
Moze to i dobrze, bo tym razem na swiateczny obiad przygotowalam calkiem ciekawa rolade ze schabu. Jest to calkowicie wytwor mojej wyobrazni, czyli zupelnie autorski moj przepis.
Chcialam cos innego, cos ciekawego, wiec myslalam az wymyslilam.
Niestety przepis ma jedna wade, nie potrafie dokladnie okreslic ilosci skladnikow, ale i tak chyba kazdy, kto bedzie chcial z niego skorzystac, bedzie musial dopasowac sobie ilosci do swoich wlasnych potrzeb w zaleznosci od wielkosci schabu.

Rolada ze schabu

schab ok. 2kg.
maslo ziolowe, czyli maslo wymieszane z mieszanka ziol w/g wlasnych upodoban
suszona zurawina ok. 1/2 cup
suszone morele ok. 1/2 cup
koniak lub brandy do zamoczenia owocow
1 duze jablko pokrojone w mala kostke
2 male szalotki
kozi serek ok. 150g
sol, pieprz, papryka, czosnek w proszku, majeranek razem wymieszane.

Zurawine i posiekane w kostke morele zalac podgrzanym koniakiem lub brandy i odstawic na 30-45 minut po czym osaczyc na sitku.
Schab najlepiej zamrozic a potem rozmrozic ale nie calkowicie, podejrzewam, ze taki lekko zamrozony od srodka latwiej jest kroic. Naciac na dlugosc z boku i rozkladajac mieso na plasko nacinac i rozkladac tworzac slimaka tak aby powstal plaski plat miesa.
Nie wazne, ze nam sie krzywo natnie, bo gotowy plat miesa nakrywamy folia spozywcza i tluczemy plaska strona tluczka do wyrownania.


Przygotowany plat miesa posypac mieszanka przypraw i odlozyc na desce na bok.
Rozgrzac na patelni maslo ziolowe, dodac posiekana drobno szalotke, zeszklic, dodac owoce osaczone z alkoholu i posiekane drobno jablka. Podsmazac przez ok. 5 min ciagle mieszajac.


Zdjac z ognia i jeszcze ciepla mieszanke owocow wymieszac z serkiem kozim, tak aby sie ser rozpuscil i utworzyl razem z owocami jednolita mase. Doprawic do smaku sola i pieprzem, wystudzic.
Nastepnie nalozyc nadzienie na plat schabu zostawiajac jeden brzeg wolny do zawiniecia.

Zrolowac, zwiazac nicia masarska, posypac przyprawami i zawinac szczelnie w folie spozywcza, calosc wlozyc do duzej torby foliowej i odlozyc do lodowki na noc.
Nastepnego dnia, jesli przy rozwijaniu mieso stracilo czesc przypraw, uzupelnic przyprawy, zrumienic rolade na patelni z rozgrzana mocno oliwa lub innym tluszczem, przekladajac mieso na wszystkie boki tak aby calosc miala ladny brazowy kolor.
Przelozyc do formy do pieczenia i piec w temp. ok. 200C az mieso w najgrubszym miejscu (srodek rolady) osiagnie temp. ok. 80 - 85C
Pozostawic na ok. 20 min. przykryte folia aluminiowa do odpoczecia.
Kroic i podawac na goraco lub zimno.



Jesli ktos lubi miesa ze slodka nuta to jest to naprawde ciekawe i efektowne danie.

Twelve days of Christmas XII

Jak sie zawzielam tak zrobilam dwanascie roznych rodzajow ciastek:) Chociaz tak naprawde to bylo ich 13 bo zrobilam jeszcze koronkowe ciasteczka z ubieglego roku.
Te ostatnie to francuskie bezy z przepisu pochodzacego ze strony Epicurious.

Francuskie bezy z czekoladowym nadzieniem

170g migdalow obranych ze skorki i wysuszonych, moga byc takie w plasterkach.
1 i 1/2 cup cukru pudru
3 duze bialka
3/4 lyzeczki soli
3 lyzki stolowe drobnego cukru
kilka kropel czerwonego lub rozowego barwnika spozywczego

Czekoladowe nadzienie

85g ciemnej czekolady o zawartosci do 65% kakao, moga byc czekoladowe chipsy.
1/3 cup smietanki kremowki
1 lyzka stolowa masla
odrobina zapachu malinowego do ciast

Do wykonania tych ciastek potrzebna jest plastikowa torba typu ziplock, lub torba cukiernicza do dekoracji tortow.
Migdaly i 1/2 cup cukru pudru zmielic w food procesorze (polski malakser) na maczke. Przesypac maczke migdalowo cukrowa do miski, dodac pozostale 1 cup cukru pudru i wymieszac.
Bialka z jajek ubijac w mikserze na piane dodac powoli 3 lyzki cukru drobnoziarnistego, ubijac na sztywna i blyszczaca piane. Dodac kilka kropli barwnika spozywczego do uzyskania delikatnego rozowego koloru piany. Stopniowo i delikatnie wmieszac lyzka mieszanke migdalow z cukrem pudrem do piany.
Calosc przelozyc do torby cukierniczej lub woreczka ziplock, przepchnac mase do jednego rogu worka i odciac delikanie rog torebki. Mase wyciskac na wylozona siliconem lub papierem do pieczenia blache formujac krazki jednakowej wielkosci. Pozostawic ciastka w temperaturze pokojowej na ok. 20 - 30 minut az zaczna powoli wysychac.
W tym czasie nagrzac piekarnik do temp. 150C
Piec ok. 25 do 30 minut. Przelozyc delikatnie na kratke do studzenia i wystudzic.
W tym czasie zrobic czekoladowe nadzienie.
W kapieli wodnej (miska postawiona na garnku z ledwie gotujaca woda, uwaga miska nie moze dotykac wody) rozpuscic pokruszona czekolade, lub chipsy razem ze smietanka. Zdjac z garnka, dodac maslo i odrobine zapachu malinowego. Wymieszac, do rozpuszczenia masla, odstawic do ostygniecia.
Jak czekoladowe ganache bedzie zimne i gestniejace smarowac plaskie polowki ciastek i skladac do pary z druga polowka. Ciastka sa bardzo delikatne wiec jak widac latwo pekaja, ale przy tym sa tak pyszne, ze warto sie troche pomeczyc:)
Nawet te pekniete sa pyszne:)))

Twelve days of Christmas XI

Jeszcze jedna wersja macaroons, tym razem zainspirowana Food Network Kitchens.

Macaroons z zurawinami

2/3 cup cukru
2 duze bialka z jajek
1/2 cup suszonych zurawin
skorka otarta z jednej pomaranczy
2 lyzeczki vanilii
1/2 lyzeczki soli
3 cups wiorek nieslodzonych wiorek kokosowych

Nagrzac piekarnik do temp. 180C
W misce wymieszac zurawine, wiorka kokosowe, skorke z pomaranczy, vanilie i sol.
Z bialek i cukru ubic sztywna piane i wmieszac ja delikatnie do mieszanki wiorek.
Nakladac lyzka kupki ciasta na wylozona pergaminem lub siliconem blache do pieczenia i piec ok. 16 do 20 minut.
Wystudzic na kratce do studzenia.

Przepis pochodzi z Food Network Kitchens.

Twelve days of Christmas X

Nadszedl czas na moje ulubione macaroons:)))
Przepis ze zbioru przepisow Altona Browna.

Macaroons

425g wiorkow kokosowych (slodzonych)
1/2 cup skondensowanego mleka (slodzone)
szczypta soli
1 lyzeczka vanilii
4 duze bialka o temp. pokojowej
140g cukru drobnoziarnistego

Nagrzac piekarnik do temp. 180C
Wymieszac wiorki kokosowe z mlekiem skondensowanym, sola i vanilia, odstawic na bok.
W mikserze ubic piane z bialek w polowie ubijania dodajac stopniowo cukier, ubic na dosc sztywna piane (ok. 6-7 minut) Delikatnie wmieszac piane z bialek do mieszanki wiorek kokosowych.
Nakladac lyzka kupki mieszanki na blache do pieczenia wylozona siliconem lub papierem do pieczenia.
Piec 20 do 25 minut w zaleznosci od piekarnika. Wystudzic.


Twelve days of Christmas IX

Teraz przyszla kolej na wloskie ciasteczka, ktore byly hitem mojego ciastkowania:)
Przepis pochodzi ze zbioru Giady DeLaurentiis.

Ciastka z cytrynowym lukrem

2 i 1/2 cups maki
1 lyzeczka proszku do pieczenia
1 lyzeczka soli
115g masla o temp. pokojowej
2 cups cukru
2 jajka
425g serka ricotta
3 lyzki soku z cytryny
skorka otarta z 1 cytryny

Lukier

1 i 1/2 cups cukru pudru
3 lyzki soku z cytryny
skorka otarta z 1 i pol cytryny

Nagrzac piekarnik do temp. 180C.
W misce wymieszac make, proszek do pieczenia i sol, odstawic na bok.
W mikserze zmiksowac maslo i cukier na pulchna mase, dodac pojedynczo jajka, miksowac az powstanie jednolita masa, dodac ser ricotta, sok z cytryny i skorke otarta z jednej cytryny.
Miksowac az wszystko sie ladnie polaczy.
Blaszki do pieczenia ciastek wylozyc papierem do pieczenia, lub siliconem. Lyzka nakladac ciastka formujac mniej lub wiecej ksztaltne kolka (moje sa mniej ksztaltne:))) Piec ok. 15 minut.
Wyjac z piekarnika, wystudzic ciastka na kratce do studzenia (ok. 20 do 30 min)
Przygotowac lukier miksujac cukier puder z sokiem z cytryny i dodac skorke otarta z poltorej cytryny.
Nakladac lukier rozsmarowujac go na kazdym ciastku i pozostawic do zastygniecia ok. 2 godziny.

Twelve days of Christmas VIII

W poszukiwaniach roznych przepisow znalazlam tez przepis na wschodnio europejskie kolaczyki, wiec aby tradycji stalo sie za dosc oczywiscie upieklam je.
Przepis pochodzi ze strony Epicurious a autorkami sa Barbara Grunes i Virginia Van Vynckt.

Kolaczyki

170g serka philadelphia o temp. pokojowej
220g masla o temp. pokojowej
1 jajko
1 lyzka stolowa cukru
2 i 1/2 cup maki
powidla sliwkowe, morelowe lub makowe jak na makowiec, albo jeszcze inne ulubione nadzienie.
Ja wykorzystalam powidla "sliwka w czekoladzie" wlasnej roboty.

W mikserze zmiksowac serek, maslo i cukier na pulchna mase, dodac jajko. Na zwolnionych obrotach dodawac stopniowo cukier i make. Uzyskane ciasto jest raczej klejace, wiec nalezy szybko podzielic go na dwie czesci formujac plaskie krazki i wlozyc do lodowki na conajmniej 1 godzine a najlepiej do nastepnego dnia.
Nagrzac piekarnik do temp. 180C.
Krazki ciasta walkowac dosc cienko i wykrawac kwadraty. Na kazdy kwadrat nalozyc nadzienie i zlepiac przeciwlegle rogi. Ciastka w pieczeniu maja tendencje do rozklejania, wiec ja uzylam odrobine rozbitego bialka do sklejania rogow. Piec ok. 12 do 15 minut.

Twelve days of Christmas VII

Nie moze wsrod swiatecznych ciastek zabraknac pierniczkow, takich typowych, no moze nie bardzo typowych, ale ja siegnelam po inspiracje do przepisu Bobby'ego Flay.

Pierniczki Bobby'ego

3 cups maki
1 lyzka stolowa mielonego cynamonu
1 lyzka stolowa mielonego imbiru
1 lyzka stolowa mielonego bialego pieprzu
1 lyzka stolowa mielonej gorczycy
3/4 lyzeczki sody do pieczenia
1/2 lyzeczki mielonych gozdzikow
1/2 lyzeczki soli
12 lyzek stolowych masla
3/4 cup ciemnego cukru brazowego lub muscavado
1 jajko
1/2 cup melasy
2 lyzki stolowe mleka

Wszystkie suche skladniki oprocz cukru polaczyc w misce i odstawic na bok.
W mikserze miksowac maslo z cukrem na pulchna mase, dodac mleko, jajko i melase, a potem na malych obrotach mieszanke suchych skladnikow. Miksowac az ciasto zacznie odstawac od brzegow miski. Podzielic ciasto na 4 czesci, kazda zawinac w folie spozywcza i wrzucic do zamrazalnika na 20 minut.
Nagrzac piekarnik do temp. 180C.
Ciasto rozwalkowac, wycinac ciasteczka i piec w zaleznosci od grubosci ciastek, cienkie ok. 12 minut a grubsze ok. 20 min.

Twelve days of Christmas VI

Moj kolejny wybor padl na latwe ale smaczne ciastka z polproduktow, ktorych naprawde bardzo rzadko uzywam, ale tym razem przy produkcji tak wielu ciastek dalam sobie odpust:)
A sa to ciasteczka w/g przepisu Pauli Deen.

Ciastka czekoladowe

225g serka philadelphia
115g masla
1 jajko
1 lyzeczka vanilii
1 opakowanie gotowego ciasta czekoladowego w proszku (wagi ok. 500g)
cukier puder

Nagrzac piekarnik do temp. 180C.
Mikserem utrzec serek philadelphia z maslem, dodac jajko i vanilie. Na malych obrotach stopniowo dodawac mieszanke ciasta czekoladowego w proszku. Zmiksowac na jednolita mase i podzielic ciasto na dwie czesci, schlodzic w lodowce ok. 2 godziny, bo ciasto jest dosc rzadkie.
Odrywac po kawalku wielkosci ok. lyzki stolowej i rolowac kulki, splaszczyc je obtoczyc w cukrze pudrze i klasc na blaszce do pieczenia. Piec ok. 12 min.


Twelve days of Christmas V

W swiatecznych ciastkach nie moze zabraknac zwyklych ciastek cukrowych, ktore nie tylko udekorowane ladnie wygladaja, ale tez swietnie sie przechowuja i sa smaczne.
Tym razem skorzystalam z przepisu Altona Browna.

Cukrowe ciastka

3 cups maki
3/4 lyzeczki proszku do pieczenia
1/4 lyzeczki soli
1cup masla o temp. pokojowej
1 cup cukru
1 jajko
1 lyzka stolowa mleka
cukier puder do podsypywania przy wlakowaniu ciasta.

W duzej misce wymieszac make, proszek do pieczenia i sol i odstawic na bok.
W mikserze zmiksowac maslo i cukier na puszysta mase, dodac jajko rozbeltane z mlekiem. Caly czas miksujac na wolniejszych obrotach dodawac stopniowo mieszanke suchych skladnikow.
Podzielic ciasto na dwie czesci i schlodzic w lodowce przez minimum 2 godziny.
Nagrzac piekarnik do temp. 180C.
Walkowac podsypujac cukrem pudrem i wycinac ciasteczka. Piec ok. 8-10 minut.

Dekorowac wedlug wlasnego upodobania i smaku:)

Twelve days of Christmas IV

Pierniczki sa chyba najbardziej popularnymi ciastkami na swiecie, bo sie okazuje, ze z niewielkimi roznicami ciastka "imbirowe" sa pieczone w roznych zakatkach swiata.
Poszukujac roznych przepisow trafilam na ciastka imbirowo-czekoladowe z hinduska nuta i w ten sposob powstaly:

Pierniczki z hinduska nuta

3 cups maki
2/3 cup kakao
1 lyzeczka sody do pieczenia
3/4 lyzeczki soli
1 i 1/2 lyzeczki garam masala (hinduska mieszanka przypraw)
160g masla o temperaturze pokojowej
3/4 cup jasnego cukru brazowego
1 lyzka stolowa utartego swiezego imbiru
1 duze jajko
1/2 cup melasy

Maka wymieszac z kakao, soda, sola i garam masala w duzej misce i odstawic na bok.
Mikserem zmiksowac maslo, dodac cukier, imbir i miksowac na jednolita mase przez ok. 4 min. Dodac jajko, melase. Ciagle miksujac na malych obrotach dodawac stopniowo suche skladniki.
Podzielic ciasto na dwie czesci, zawinac w folie spozywcza i wlozyc do lodowki na minimum 2 godziny lub na noc.
Nagrzac piekarnik do temp. 180C.
Wyjac ciasto z lodowki i rozwalkowac, wycinac ciastka i piec ok.12 minut.
Gotowe ciastka mozna lukrowac.



Przepis inspirowany przepisem Aarti Sequeira.

Tuesday, December 21, 2010

Eksperymentalna kapusta wigilijna

W tym roku poniewaz na Wigilie jedziemy do corki, to moze ktos pomyslal, ze mam dania wigilijne z glowy.
Nie, nie ma tak, jak moze byc Wigilia bez sledzi? Potomek by mi czegos takiego nie darowal i juz zapowiedzial, ze on chetnie sledzie wyniesie z domu:)
Wspanialy tez sie nauczyl przy nas jedzenia sledzi wiec stanal po stronie Potomka.
A ja z kolei zobowiazalam sie, ze do corki zabiore kapuste wigilijna i rybe po grecku.
Wigilijna kapusta jest daniem troche nudnym i moi panowie maja na nia dlugie zeby, wiec postanowilam ja urozmaicic.

Eksperymentalna kapusta wigilijna

1kg kapusty kiszonej
50g suszonych grzybow najwyzszej jakosci, ja dalam borowiki (same kapelusze)
100g suszonych pomidorow z zalewy
250-260g baby bella (podobne do pieczarek z tym ze brazowe)
1 duza marchewka
cebula
olej
kilka ziarenek ziela angielskiego
kilka ziarenek pieprzu
listek laurowy
lyzeczka kminu rzymskiego
ok 4-6 lzyek stolowych oliwy z oliwek
2 lyzki stolowe maki do zasmazenia
1/2 lyzeczki cukru
sol do smaku

Grzyby suszone namoczyc na kilka godzin w cieplej wodzie, odcedzic i pokroic w paski lub co kto lubi:)
Kapuste porzadnie wyplukac, zeby nie byla za kwasna, ale ja zawsze zatrzymuje troche kwasu, na wypadek gdyby trzeba ja bylo pozniej dokwasic. Tym razem kupilam kapuste rumunska i jest pyszna, ale tez bardzo kwasna. Nawet musialam ja po plukaniu zagotowac i rowniez odlac.
Kapusta wrzucic do gara razem z suszonymi grzybami, oraz utarta na tarce marchewka i gotowac. Dodac kmin, listek laurowy, kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego.
W miedzyczasie pokroic drobno baby bella i podsmazyc na oliwce na brazowo.

Suszone pomidory odcedzic z zalewy i pokroic rowniez w paski.
W polowie gotowania wrzucic smazone grzyby i pomidory do kapusty, doprawic w/g smaku cukrem, sola i pieprzem. Gotowac jeszcze do czasu az kapusta bedzie miekka i wszystkie skladniki sie ladnie polacza smakowo.
Poniewaz ja gotowalam moja kapuste w poniedzialek, a Wigilia jest w piatek, to zasmaze ja dopiero w czwartek, troche sie obawiam (moze niepotrzebnie), ze z zasmazka moze nie postac tak dlugo.
A wiec w odpowiednim czasie nalezy kapuste doprowadzic do zagotowania, cebule posiekac drobno, zeszklic na oliwce i dodac do niej make, smazac az do uzyskania jasno brazowego koloru maki. Dodac zasmazke, do gotujacej sie powoli kapusty i voila!!!

Na zdjeciu jest oczywiscie kapusta bez zasmazki, ale musze przyznac, ze jest tak dobra, ze musialam uzbrojona w widelce bronic gara przed napascia glodnego Wspanialego, ktory wrocil z pracy i nie baczac na moje tlumaczenia sie Wigilia chcial kapusciche pozrec.

Tuesday, December 14, 2010

Twelve days of Christmas III

Dzien trzeci pod znakiem ciastek owsianych.

Ciastka owsiane z niespodzianka

1 cup maki
1/2 lyzeczki sody do pieczenia
1/2 lyzeczki cynamonu
1/4 lyzeczki soli
85g masla
1/2 cup cukru
1/2 cup cukru brazowego
1 duze jajko
1 lyzeczka wanilii
1 cup platkow owsianych
3/4 cup czipsow czekoladowych
3/4 cup czipsow butterscotch
1/2 cup suszonych zurawin

Nagrzac piekarnik do temp. 180C Wylozyc blaszke (lub dwie) papierem do pieczenia.
W jednej misce wymieszac make, sode do pieczenia, cynamon i sol. Odstawic na bok.
W mikserze miksowac maslo z dwoma rodzajami cukru na puszysta mase. Nastepnie dodac jajko i wanilie. Dodac make, platki owsiane miksujac na malych obrotach. Nastepnie wmieszac w ciasto obydwa rodzaje czipsow i zurawine.
Nakladac ciasto lyzka na blache formujac ciastka w odleglosci ok. 2cm od siebie. Piec ok. 15 - 18 minut w zaleznosci od piekarnika az do uzyskania lekko brazowych brzegow ciastek. Wystudzic.
Przepis inspirowany przepisem z miesiecznika Bon Appetit.

Twelve days of Christmas II

Czesc druga juz bez wstepu:)
Tym razem pieczemy kruche ciasteczka z dzemem.

Oczka z dzemem

210g masla
1 cup cukru
1 lyzeczka wanilii
3 i 1/2 cup maki
1/4 lyzeczki soli
1 jajko roztrzepane z lyzka wody do zamoczenia
100g wiorek kokosowych
dzemy w/g uznania i smaku

Nagrzac piekarnik do temp. 180C
W jednej misce wymieszac make i sol.
W mikserze zmiksowac maslo i cukier na pulchna mase, dodac wanilie.
Dodawac stopniowo do miksowanej masy make z sola i miksowac az ciasto zacznie odchodzic od scianek miksera i formowac kule. Na stolnicy uformowac z ciasta plaski krazek i zapakowac go w folie spozywcza.  Wlozyc krazek ciasta do lodowki do ochlodzenia na co najmniej 30 min.
Ze schlodzonego krazka urywac ciasto i formowac w walek, z ktorego potem nalezy odcinac pojedyncze kawalki i formowac z nich plaskie krazki o srednicy ok. 2-2.5 cm. W kazdym krazku zrobic palcem wglebienie i zamoczyc strone z wglebieniem w rozbitym jajku z woda a nastepnie w wiorkach kokosowych. Ukladac ciastka na blaszce w odleglosci ok. 2cm jedno od drugiego i wypelnic wglebienia dzemem.
Piec ok. 20 do 25 minut az ciastka beda mialy ladny zloty kolor i lekko zbrazowione wiorki kokosowe.
Ostudzic i sie rozkoszowac:)



Inspiracja zaczerpnieta z przepisu Iny Garten.

Twelve days of Christmas I

Jest w Stanach taki zwyczaj, ze na dwa tygodnie przed swietami zaczyna sie piec ciasteczka. Kobiety zwykle organizuja sie w grupach i zamiast piec tradycyjnie 12 rodzajow roznych ciastek, to kazda np. piecze duza ilosc tylko dwoch rodzajow i potem sie wymieniaja. W rezultacie kazda z piekacych ma 12 rodzajow ciastek na swieta. Jest rowniez zwyczaj obdarowywania ciastkami wlasnego wypieku.
I wlasnie ten drugi zwyczaj mnie natchnal, bo mam na liscie kilka osob, urzedow, biur gdzie wypada cos dac, owszem kazdego cieszy koperta ze swiateczna kartka plus wlkadka w postaci gotowki, ale pomyslalam sobie, ze milym akcentem bedzie dodatkowe opakowanie ciastek.
W zyciu poza tymi ciastkami koronkowymi, ktore pieklam w ubieglym roku, nie upieklam ani pol ciastka.
Dlaczego?
Proste, bo ja nigdy nie jem ciastek. Chociaz, kto wie, czy teraz nie zaczne;)
Tak wlasnie zaczela sie moja przygoda z ciastkami.
Wspanialy jak uslyszal, to najpierw myslal, ze mi przejdzie, ale jak zaczelam robic liste potrzebnych produktow, to troche zwatpil. Jednak dalej myslal, ze po upieczeniu pierwszej blaszki ciastek dam sobie spokoj.
No niestety jak wrocil z pracy w poniedzialek i zamiast obiadu zobaczyl to....

... to go zatkalo i zdolal tylko wydusic z siebie:
-- Aaaaaaaaaaaaa!!!!
Teraz pora na przepisy.
Na pierwszy ogien w/g zyczenia ida ciastka owsiane z wiorkami kokosowymi.

Ciastka owsiane z kokosem

2 cup maki
1 lyzeczka proszku do pieczenia
1 lyzeczka sody do pieczenia
1 lyzeczka cynamonu
1/2 lyzeczki soli
140g masla
1 i 1/4 cup ciemnego brazowego cukru
1 lyzka stolowa miodu
1 lyzeczka wanilii
2 jajka
1/2 cup wiorek kokosowych
3/4 cup suszonych zurawin
2 cup platkow owsianych

Nagrzac piekarnik do 180C
W misce wymieszac razem make, sode, proszek do pieczenia, cynamon i sol. Odstawic na bok.
W mikserze zmiksowac maslo z cukrem az bedzie pulchne, dodac miod, wanilie i pojedynczo jajka. Miksowac dalej az masa bedzie jednolita i puszysta. Zwolnic obroty dodac zurawine, platki owsiane i wymieszac z suchymi skladnikami z poprzedniej miski. Ciasto ukladac lyzka na blaszce do ciastek wylozonej papierem do pieczenia, lub wkadka silikonowa. Zachowac przestrzen miedzy ciastkami!!
Piec ok. 13 do 15 minut. Studzic na suszarce do ciast i ciastek.
I to wszystko:)



Przepis inspirowany przepisem Guy Fieri, ale z malymi zmianami.

Sunday, December 5, 2010

Zydowskie latkes

Juz zywcem nie pamietam kiedy robilam placki ziemniaczane, ale ostanio zakupilo nam sie pojemnik smietany w rozmiarze dla wielodzietnej rodziny i trzeba go bylo jakos spozytkowac.
Wymyslilam wiec, ze placki sa do tego doskonale, a ze jest rowniez swieto Hanukkah to pomysl zrobil sie jeszcze lepszy. Co prawda nie dalo sie Wspanialego namowic na swiecenie menorah, bo stwierdzil ze potem musi ja czyscic, a to jest wielce upierdliwe. Nie upieralam sie, bo tak naprawde to my jestesmy tak niereligijni i nieswiateczni, ze ojcotam:)))
Natomiast bardzo chetnie poszedl zakupic ziemniaki, a ja postanowilam chociaz moje zwykle placki ziemniaczane nazwac swiatecznie i oto sa... hanukkowe latkes.

Latkes

2 ziemniaki slodkie (yums)
6 ziemniakow zwyklych (sredniej wielkosci)
2 jajka
srednia cebula
2 lyzki stolowe maki
sol pieprz



Obrane ziemniaki i cebule wrzucic do food processora i zetrzec na tarczy z oczkami. Mocno odcisnac wode,
dodac jajka, sol, pieprz i smazyc male placki.
Podawac ze smietana i cukrem:)


Mniammmmm :))

Happy Hanukkah!!

Wednesday, December 1, 2010

Jeszcze raz na slodko

Pamietam jak przyjechalam do Stanow i pierwszy raz zetknelam sie z dyniowym pie, pie ze slodkich ziemniakow. Patrzylam na to jak byk na rzeznika, bo jakos ciasta i desery z warzyw przekraczaly mozliwosci mojej wyobrazni. Ba, nawet samo ciasto marchewkowe bylo nie do ogarniecia, tym bardziej, ze ja nie lubie marchewki. Owszem uzywam w gotowaniu, ale nie jest to warzywo, ktore moglabym wziac na przegryzke z nudow do pracy, a robie tak czesto np. z kalafiorem czy surowymi pieczarkami.
Krotko mowiac zajelo mi ladnych kilka lat zanim zdecydowalam sie skubnac troche marchewkowego ciasta, dyniowe i ziemniaczane pies jeszcze mnie nie przekonaly.
Od tamtej pory nie za czesto, ale mialam wielokrotnie okazje do jedzenia ciasta marchewkowego, ale nigdy nie skusilam sie na upieczenie. Bo z tym moim pieczeniem i gotowaniem, to jest tak, ze ja owszem moge i nawet lubie, ale pod warunkiem, ze proces jest interesujacy. Zadne z wczesniej probowanych ciast marchewkowych nie bylo chyba na tyle interesujace, zeby zaczac mieszac i piec.
Tym razem z okazji Thanksgiving wybor padl wlasnie na ciasto marchewkowe.
A to tylko dlatego, ze znalazlam przepis z restauracji Grut Farm w Zurichu (Switzerland), ktory brzmial bardziej interesujaco niz inne przepisy. Bylo w tym przepisie cos, a moze nie bylo czegos, a mianowicie nie bylo maki, chociaz nie dokladnie...
Oto przepis:

Ciasto marchewkowe z Grut Farm

1 szklanka cukru (oryginalny przepis podaje 1i 1/4 szklanki, ale ja wole ciasta mniej slodkie)
285g orzechow laskowych
100g rodzynek - sultanek (jasne)
3 sredniej wielkosci marchewki (do 300g, nie wiecej)
6 zoltek
6 bialek
szczypta soli
2 male lyzeczki soku z cytryny
1/2 lyzeczki otartej skorki z cytryny
1 mala lyzeczka maki
1/4 lyzeczki cynamonu

4 lyzki dzemu z malin (bez pestek) lub innego
150g serka Philadelphia o temperaturze pokojowej
150g masla o temperaturze pokojowej
1 i 1/2 szklanki cukru pudru
1 mala lyzeczka wanilii
1/2 lyzeczka soku z cytryny

Orzechy zmielic w malakserze na bardzo drobno, wyplukac rodzynki i zostawic na sicie do odcedzenia.
Obrac marchew i zetrzec na tarce jarzynowej, wysmarowac maslem forme do pieczenia, moze byc duza tortownica, lub (jak w moim przypadku) mala foremka, o wymiarach 26x26cm.
Nagrzac piekarnik do temp. 180C
W kapieli wodnej (miska umieszczona nad gotujaca sie woda) ubic zoltka i polowe cukru. Ubijac az masa podwoi swoja objetosc i bedzie miala blado zolty kolor, oraz konsystencje gestej smietany.
Odstawic na bok i szybko w drugiej misce ubic bialka na gesta sztywna piane, dodajac pod koniec ubijania reszte cukru i szczypte soli. 
Nastepnie miske z zoltkami umiescic z powrotem nad garnkiem z gotujaca woda i dodac do masy zoltkowej mielone orzechy, sok z cytryny marchew i otarta skorke z cytryny oraz lyzeczke maki i rodzynki.
Wymieszac dokladnie i zdjac z kapieli wodnej.
Do gestej masy zoltkowej dodac teraz dwie kopiaste lyzki piany i wymieszac delikatnie, nastepnie wymieszac delikatnie cala mase zoltkowa z piana z bialek dodajac cynamon.
Cala mase przelac do formy do pieczenia i umiescic w nagrzanym piekarniku na ok. 60min w zaleznosci od piekarnika.
Ciasto bardzo mocno rosnie, ale niestety opada.
Jest natomiast tak lekkie, ze nie da sie przekroic (jak planowalam).
Tutaj moj plan mija sie lekko z oryginalnym przepisem, w ktorym ciasto powinno byc tylko posmarowane na wierzchu dzemem malinowym, a ja koniecznie chcialam zrobic do niego krem z serkow Philadelphia, wiec zrobilam co nastepuje.
Powierzchnie wystudzonego, opadnietego ciasta wyrownalam troche scinajac brzegi.
Nastepnie posmarowalam calosc cienka warstwa dzemu i oblozylam kremem z sera.
Serek Philadelphia ubilam z maslem, cukerem pudrem, wanilia i odrobina soku z cytryny na jednolita gladka mase, ktora oblozylam cale ciasto.
Jest troche niewygodnie nakladac mase serowa na warstwe dzemu, bo nastepuje poslizg:) Wiec wykladalam krem serowy malymi porcjami na cala powierzchnie i tylko delikatnie wyrownalam.
Ciasto jest pyszne!!!
Moi goscie, w koncu wychowani na ciastach marchewkowych stwierdzili, ze to jest najlepsze jakie kiedykolwiek jedli, wiec serdecznie polecam z czystym sumieniem:)

Tuesday, November 30, 2010

Zrobilo sie dyniowo

Skoro juz zapoznalam sie z dynia, to postanowilam zrobic rowniez sernik dyniowy.
Do tego sernika mozna wykorzystac gotowa pulpe dyniowa zakupiona w sklepie, lub jak ja spreparowac dynie samemu. Ja robilam to z butternut squash, czyli dyni pizmowej. Dynie podobnie jak w przypadku zupy obralam, wypestkowalam pokroilam w kostke i podpieklam w piekarniku, a potem zmiksowalam w blenderze.

Sernik dyniowy

12 lyzek stolowych roztopionego masla
2 i 1/2 szklanki pokruszonych herbatnikow lub graham cracker crumbs
2 szklanki cukru
szczypta soli
1kg sera Philadelphia
1/4 szklanki gestej smietany
400g pulpy dyniowej
6 duzych jajek
1 lyzka stolowa extraktu waniliowego
2 lyzki stolowe cynamonu (ja dalam tylko jedna bo za cynamonem nie przepadam)
1 lyzeczka mielonego imbiru
1 lyzeczka mielonych gozdzikow

2 szklanki slodkiej bitej smietany
1/2 szklanki prazonych wiorek kokosowych

Nagrzac piekarnik do temperatury 180C. Duza tortownice wysmarowac maslem.
Pokruszone herbatniki wymieszac z roztopionym maslem, 1/4 szklanki cukru i szczypta soli oraz wylepic nimi szczelnie dno tortownicy i rowniez troche brzeg. Podpiec na brazowo, ok. 15-20min.
Wyjac z piekarnika i odstawic do ostygniecia.
W mikserze ubic serek Philadelphia, dodac reszte cukru, smietane, pulpe dyniowa, jajka i wanilie oraz reszte przypraw. Tortownice z ostudzonym spodem owinac szczelnie z zewnatrz folia alumniowa i wylac do niej zmiksowany ser.
Zagotowac wode.
Ostroznie ustawic tortownice w duzej formie do pieczenia i wstawic calosc do piekarnika, teraz wlac wrzaca wode do formy obok tortownicy, tak aby woda dochodzila do polowy wysokosci tortownicy.
Piec ok. 1godz i 45min do 2 godzin, w zaleznosci od piekarnika, az brzegi sernika beda upieczone  i srodek lekko miekki. Teraz wylaczyc piekarnik, otworzyc drzwiczki na kilka sekund, tak aby tylko wypuscic czesc goraca i zamknac z powrotem. Pozostawic sernik w piekaniuku ok. 1godziny lub wiecej do wystygniecia, nastepnie ostroznie wyjac calosc wraz z duza forma.
Poczekac az sernik wystygnie calkowicie i obkroic nozem scianke tortownicy przed jej otworzeniem.


Podawac porcje sernika udekorowane bita smietana i posypane prazonymi wiorkami kokosowymi.


Jesien pod znakiem kasztanow

Pieczone kasztany sa przysmakiem jesiennym na nowojorskich ulicach. Mozna je tez kupic w kazdym sklepie juz pieczone, lub upiec samemu, co nie jest trudne przy zachowaniu odpowiednich srodkow ostroznosci. Pieczone kasztany sa tez bardzo czesto akcentem swieta Thanksgiving.
I tym razem postanowilam zrobic nadzienie do indyka z pieczonych kasztanow.
Kupilismy kasztany w lupinach i pieklismy je w domu.

Pieczone kasztany

Kasztany w lupinach nalezy umyc i na kazdym zrobic naciecie w ksztalcie X nastepnie nagrzac piekarnik do 220C i ulozyc kasztany nacieciem do gory na blaszce do pieczenia ciastek. Piec az sie wszystkie otworza i beda miekkie. Pieczone kasztany mozna przechowywac w sloiku szczelnie zakrecone. Ja moje pieklam na tydzien przed uzyciem i nic im sie nie zmienilo:)

Nadzienie z pieczonych kasztanow i wloskiej kielbasy

1 duza marchew
1 srednia cebula
2 lodygi selera naciowego
2-3 galazki swiezej szalwi
750g wloskiej kielbasy (surowej)
Ekstra virgin olive oil
sol, pieprz
grzanki z chleba na zakwasie (caly chleb bez skorki)
450g pieczonych kasztanow
1 szklanka wywaru z kurczaka
1/2 szklanki smietanki wysokoprocentowej (heavy cream)
1 duze jajko

Nagrzac piekarnik do temp. 190C i wysmarowac maslem naczynie do zapiekania.
W food processor (po polsku chyba malakser) zmielic na papke marchew, cebule, listki szalwi (bez lodyg) i lodygi selera. Odstawic na bok.
Na patelni rozgrzac oliwke i podsmazyc na niej wycisniete mieso kielbasy wloskiej, po czym wyjac podsmazone mieso i na jego miejsce wlozyc papke warzywna. Trzymac na ogniu mieszajac az do odparowania, posolic i popieprzyc.
Do duzej miski wlozyc kielbase, dodac grzanki i posiekane na duze kawalki kasztany, oraz papke warzywna.
W osobnym naczyniu roztrzepac smietanke, jajko i wywar z kurczaka nastepnie wylac na suche skladniki w duzej misce. Wymieszac upewniajac sie ze wszystkie grzanki sa mokre, doprawic sola i pieprzem do smaku.
Calosc powinna miec bardzo miekka konsystencje, ale nie powinno byc oddzielajacego sie plynu, w przypadku gdy jest za suche mozna dodac troche smietanki lub wywaru z kurczaka.
Przelozyc calosc do naczynia zaroodpornego i wyrownac powierzchnie, mozna dodatkowo ulozyc na wierzchu kilka wiorek masla.
Zapiekac ok. 30-40 minut w zaleznosci od piekarnika. Wierzch powinien osiagnac zloto-brazowy kolor, w przypadku kiedy wierzch jest brazowy przed uplywem 30 min. przykryc naczynie pokrywka lub folia aluminiowa.
Podawac na goraco.


Autorem przepisu jest Tyler Florence.

Sunday, November 28, 2010

Nadzieniowe eksperymenty

Wiekszosc ludzi posiada sprawdzone dania swiateczne i z przyjemnoscia je powtarza, czasem dodajac cos nowego do swiatecznego jadlospisu, a czasem nie. Jest to o tyle dobre, ze wiadomo z gory, ze nie bedzie zadnych niewypalow kulinarnych. Mnie zawsze neci cos nowego, moge powtarzac i oczywiscie powtarzam dania codzienne, bo i kto by mial czas na eksperymenty, ale w przypadku swiat, wszystko co pokazuje sie na moim stole jest nowoscia. Glownie w Thanksgiving, bo tutaj nie mam zadnej gleboko zakorzenionej tradycji i moge sobie puscic wodze fantazji.
Na tydzien przed swietem dzieci zwykle dzwonia do Wspanialego z pytaniem "co tym razem Stardust poda na obiad? oczywiscie Wspanialy zawsze odpowiada "niestety wygonilaby mnie z domu gdybym zdradzil tajemnice" Tak wiec w dniu Thanksgiving wszystko jest zaskoczeniem.
Tym razem wybor padl na nadzienie inspirowane przez Emeril Lagasse, jest to doskonala kombinacja szpianku, sera brie i karczochow.

Nadzienie ze szpinaku i karczochow

1/4 szklanki (250ml) ekstra virgin oliwy z oliwek
1250g szpinaku swiezego szpinaku (same liscie)
2 szklanki siekanej cebuli
1 lyzka stolowa posiekanego czosnku
1 lyzka stolowa przyprawy wloskiej (mieszanka)
2 lzyeczki do herbaty przyprawy greckiej
ok 2 i 1/2 lyzeczki soli
1 i 1/4 lyzeczki swiezo mielonego pieprzu
700g serc karczochow odcedzonych z zalewy
2 duze jajka
1 i 1/2 szklanki heavy cream (smietana wysokoprocentowa do ubijania)
2 szklanki wywaru z kurczaka
2 lyzki stolowe soku z cytryny
duzy francuski wiejski chleb, mozna zastapic bagietkami (3szt) w rezultacie grzanek powinno byc ok. 3-3.5 litra, mozna to zmierzyc wrzucajac je do odpowiedniej wielkosci garnka lubi sloja.
500g sera brie uprzednio odkroic skorke i pokroic ser na 1cm kostki
1/2 cup swiezo tartego parmezanu
1/4 cup posiekanych lisci swiezej pietruszki

Dzien wczesniej odkroic skorke z chleba i pokroic chleb w kostke o wymiarze 2cm, zostawic na noc do wysuszenia. Ja dodatkowo nastepnego dnia podpiekam grzanki na zloty kolor w piekarniku.
Natluscic oliwka foremke (ok 23cm x 33cm) lub garnek o mniej wiecej adekwatnej pojemnosci.
Szpinak zagotowac, odcedzic mocno odciskajac wode i posiekac na mniejsze ale nie za male kawalki.
Na duzej patelni rozgrzac oliwke, dodac cebule i podsmazac do uzyskania jasno brazowego koloru, dodac czosnek, przypawe wloska i grecka, 1/2 lyzeczki soli 1/4 lyzeczki pieprzu. Trzymac na ogniu ok. 30 sek az czosnek zacznie wydzielac aromat (nie przypalic).
Dodac serca karczochow przekrojone na cwiartki i gotowac nastepne 2 minuty mieszajac.
Odstawic z ognia.
W osobnej duzej misce wymieszac ubijajac lekko trzepaczka jajka ze smietanka, wywarem z kurczaka, sokiem z cytryny i pozostalymi przyprawami. Dodac grzanki z chleba, mieszanke szpinaku z karczochami, brie, polowe parmezanu oraz liscie zielonej pietruszki. Wszystko dobrze wymieszac, ewentualnie doprawic sola i pieprzem do smaku. Powinna z tego powstac dosc miekka masa i caly plyn powinien byc wchloniety przez chleb. W czasie mieszania dlonmi sprawdzic a by nie bylo suchych kawalkow chleba, jesli potrzeba to dodac troche wywaru z kurczaka, lub smietanki.
Przelozyc mase do natluszczonego wczesniej naczynia posypac druga polowa parmezanu i skropic obficie reszta oliwy z oliwek.
Piec w uprzednio nagrzanym do 180C piekarniku przez ok. godzine az calosc bedzie miala solidna konsystencje pod naciskiem lyzki i lekko brazowa powierzchnie.
Podawac mocno cieple jako dodatek do pieczonego drobiu, w moim przypadku indyka:)


Dynia, czyli dalam sie przekonac;)

Przez wszystkie lata od kiedy mieszkam w Stanach omijalam dynie szerokim lukiem.
Jakos nie przemawialy do mnie ochy i achy zachwytu nad pumpkin pie, w dalszym ciagu nie potrafie sie przekonac, ale pewnie czesc mojej niecheci wynika z faktu, ze nie przepadam za pies, nawet nie wiem jak sie tego typu ciasto nazywa po polsku. Wszelkie kremy dyniowe, dzemy itp rowniez nie budzily mojego zainteresowania, wedlug mnie warzywa podobnie jak schabowe nie sa odpowiednimi skladnikami deserow.
W tym roku postanowilam sie przelamac i sprobowac czegos z rodziny warzyw dyniowych.
Nie byla to zwykla dynia, ale butternut squash, czyli dynia pizmowa.
I musze przyznac, ze cos mi sie wydaje, ze moze to byc poczatek calkiem udanej przygody;)
Na poczatek postanowilam z okazji Thanksgiving zrobc zupe z butternut squash.

Zupa z dyni

2 dynie pizmowe (ok 2kg. kazda)
5 jablek
2 cebule
ok. 2-4 szklanek wywaru z kurczaka
oliwa z oliwek,
sol pieprz
gesta smietana
prazone pestki z dyni

Dynie przeciac na pol, wypestkowac, obrac ze skory i pokroic w gruba na 2cm kostke.
Skropic oliwka z oliwek i rozlozyc pojedyncza warstwa na blaszce do pieczenia ciastek razem z obrana i pokrojona w osemki cebula. Posolic i posypac swiezo mielonym pieprzem.
Najprawdopodobniej potrzeba bedzie 2 blaszki. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 220C na ok. 35-40 minut. Dynia powinna byc miekka i lekko skarmelizowana.
W osobnym naczyniu podpiec obrane ze skorki  i wypestkowane jablka.
W miedzyczasie podgrzac wywar z kurczaka.
Podpieczone warzywa zmiksowac w blenderze i dodac stopniowo podgrzany wywar z kurczaka do uzyskania gestej konsystencji.
Zupe doprawic do smaku sola i pieprzem.
Podawac z lyzka gestej smietany i posypana prazonymi pestkami z dyni.


Wednesday, October 27, 2010

Meatloaf czyli klops

Pamietam moja mama piekla zwykle na swieta oprocz roznych innych mies rowniez klops.
Nie mam pojecia skad ta nazwa, ale domyslam sie, ze nie jednej gospodyni wyszedl z tego KLOPS:) a to dlatego, ze przelozenie uformowanego miesa na blache do pieczenia wymagalo talentow graniczacych z umiejetnoscia balansu na linie.
Caly dom wstrzymywal oddech jak mama przenosila dosc dlugi (ok. 30-35cm) juz uformowany klops ze stolnicy na blache. Wiadomo, ze klops byl z mielonego miesa i czesto jeszcze nadziewany gotwanymi na twardo jajami co powodowalo jeszcze wieksze zagrozenie, ze cala misterna robota pojdzie na marne.
Sama nigdy takich cudow nie wyrabialam, bo i kto by sie tym stresowal.
Ale jak przyjechalam do Ameryki, to sie okazalo, ze klops jest tutaj dosc popularnym daniem (!!) Tyle tylko, ze amerykanskie gospodynie nie pitola sie z formowaniem miesa na stolnicy i przenoszeniem go na blache, tylko upychaja gotowa mieszanine w blaszce do pieczenia i maja z glowy. Taki klops nazywa sie po tutejszemu meatloaf i moze byc rowniez faszerowany czym popadnie.
W tym ukladzie, z takim ulatwieniem postanowilam, ze nie taki diabel straszny i moge sie zmobilizowac;)
Ale tez meatloaf nigdy nie byl czestym gosciem na moim stole, jakos nie wpadlam na to zeby robic go czesciej, wiec przez cale lata mojej tutaj bytnosci zrobilam chyba tylko dwa razy.
A przeciez taki meatloaf moze byc swietnym daniem obiadowym, bardzo czesto spotyka sie go w lunchonettach z dorobionym sosem pomidorowym. Albo moze tez byc dodatkiem do kanapki.
Robilam niedawno meatballs i sobie przypomnialam, ze przeciez mozna przy duzo mniejszym nakladzie pracy zrobic klops.
Jak pomyslalam tak zrobilam. Przepis jest inspirowany przepisem Giady de Laurentiis, ale z moimi przerobkami:

Meatloaf z feta

500g mielonego miesa wolowego
500g mielonego miesa z indyka
1cup (250ml) bulki tartej
1/2 cup zielonej pietruszki (ja dalam suszona)
6 zabkow czosnku
1 srednia cebula
200g suszonych pomidorow w zalewie z oliwy
250g sera feta
5 jajek
5 lyzek mleka
Pieprz i ewentualnie sol do smaku, ale pamietajmy ze feta jest slona i ja dalam przyprawiona tarta bulke wiec w sumie nie potrzebowalam dodawac soli.

Pomidory osaczyc i posiekac razem z czosnkiem i cebula.
W duzej misce wymieszac bulke tarta, pietruszke, suszone pomidory, czosnek, cebule, pokruszony ser feta, jajka i mleko. Wszystko razem wymieszac, dodac mieso i wymieszac, starajac sie zachowac pulchnosc masy. Calosc wylozyc do keksowki lub dwoch (zaleznie od wielkosci) i piec w temp. 200C ok 50min. do godziny w zaleznosci od piekarnika i wielkosci foremek.
Wystudzic, wyjac z foremek i pokroic na porcje.


Voila!! :)

Sunday, September 5, 2010

Jesienny placek

Jesien zwykle kojarzy sie z jablkami i owszem, ale mnie poczatek jesieni kojarzy sie ze sliwkami wegierkami. Jeszcze 25 lat temu kupno wegierek na nowojorskim rynku graniczylo z cudem, oczywiscie jesli nie mieszkalo sie w polskiej dzielnicy. Tam pewnie byly, ale ja nigdy nie mialam szczescia trafic.
Dopiero od moze 10 lat wegierki sa dostepne wszedzie, ale ich zywot jest krotki, wiec jak sa, to dla mnie znak na placek ze sliwkami:)


Placek ze sliwkami na polkruchym spodzie.

400 g maki
200 g masla
180 g cukru
4 zoltka
1 lyzeczka proszku do pieczenia
4 lyzki gestej smietany
4 lyzki spirytusu
otarta skorka z lemonki

4 bialka
3 lyzki cukru pudru



Wszystkie skladniki (oprocz bialek i cukru pudru) wrzucic do robota kuchennego i wyrobic szybko ciasto. Z wyrobionego ciasta uformowac plaski krazek i wlozyc do lodowki na min. 30 minut, ja zwykle trzymam w lodowce godzine zeby odpoczelo.
Nastepnie wywalkowac i przeniesc do prostokatnej formy moja ma wymiary (36cm x 24cm)
Na ciescie ulozyc przekrojone na pol sliwki (przekrojem do gory) i posypac je pokruszonymi orzechami wloskimi. Piec w temp. 180C przez ok. 45 min. W tym czasie ubic bialka na sztywna piane pod koniec dodajac cukier puder i po 45min, wylozyc piane na ciasto.
Piec nastepne 15-20 minut.


Wlasnie w ten weekend mamy swieto konczace lato (Labor Day) i zwykle na ten swiateczny weekend pieke moje placek ze sliwkami. Przepis przywiozlam jeszcze z Polski w moim notatniku i nie potrafie powiedziec skad go mam, ale na pewno nie jestem jego autorka:))

Sunday, August 8, 2010

Boski smak prostoty

To nieprawda, ze aby dobrze zjesc trzeba sie narobic po pachy.
Powiem wiecej, gdyby to byla prawda, to ja bylabym szczupla jak szczypiorek i jadlabym raz na 3 dni:))
Z mojego doswiadczenia wynika, ze najlepsze potrawy powstaja z minimalnej ilosci, ale maksymalnej jakosc produktow. I dokladnie tak bylo w przypadku weekendowego obiadu.
Juz od kilku lat na skrawku ziemi hodujemy wlasne pomidory, ogorki, papryke, ziola i mieszanki zielonych salat lisciastych. Takie warzywa z wlasnej "dzialki" sa naprawde duzo smaczniejsze niz te kupione w sklepie.
Tak wiec latem, szczegolnie w czasie "wysypu" ogorkow i pomidorow kroluja na moim stole rozne wersje salatki greckiej. Przy czym moja grecka salata nigdy nie zawiera zadnych zielonych lisci salaty.


Nie ma tu nic wiecej niz pomidory (tym razem koktajlowe), ogorki, feta, oliwki, marynowane papryczki i troche czewonej cebuli.
Pomidorki koktajlowe kroje na pol, dodaje siekana na makaronik swieza bazylie, swieze listki tymianku i oregano. Dolewam oliwy z oliwek, mieszam i odstawiam do lodowki na 1-2 godziny.
Potem dodaje ogorki, pokruszona fete, oliwki, papryczki i gotowe.
Kazdy na talerzu jeszcze dodatkowo calosc skrapia oliwka i przyprawia do smaku sola i pieprzem.

Do tak prostej salaty wymyslilam sobie proste, ale jakze pyszne steki wolowe z poledwicy.
Tutaj troche wiecej roboty poswiecam na przygotowanie, bo wiadomo, ze wolowina jest cholerycznie droga, a juz poledwica szczegolnie, wiec ja zamiast kupowac juz gotowe steki filet mignon kupuje cala poledwice i sama oczyszczam z blon i dziele na pojedyncze steki.
Mam to szczescie, ze trafil mi sie sasiad - zawodowy rzeznik, ktorego raz poprosilam, zeby mi pokazal jak to robic fachowo i teraz sobie radze sama. Najwazniejsze zeby do tego miec dobry i bardzo ostry noz do filetowania i to w znacznym stopniu ulatwia prace.
Oczyszczona z wszelakich blon poledwice dziele na pojednyncze slupki o wysokosci ok. 6cm, kazdy slupek zwiazuje w polowie wysokosci nicia, bo mieso jest bardzo delikatne wiec zeby zapobiec rozjezdzaniu sie steka. Gotowe steki zamrazam w porcjach odpowiednich do ilosci osob. Po rozmrozeniu mieso dokladnie osuszam i smaruje oliwa z oliwek, posypuje bardzo delikatnie sola, ale za to bardzo solidnie swiezo mielonym, a najlepiej tluczonym w mozdzierzu pieprzem.
Pieczeniem zajmuje sie Wspanialy. I tutaj musze przyznac, ze moj maz ma czesto problem z wyczuciem, bo uzywamy grilla wegolowego a nie elektrycznego (elektryczny jest latwiejszy, bo wystarczy nastawic temperature i odmierzyc czas) ale tym razem steki wyszly mu niebiansko pyszne!!!!


Dla mnie dobry stek wolowy musi byc medium rare, albo rare czyli prawie surowy w srodku, ale musi miec przypieczona ladnie churpiaca warstwe wierzchnia i spodnia. I takie wlasnie byly nasze filety mignon tym razem. Wierzch steka stawiajacy lekki opor nozowi, a srodek kroi sie jak maslo...
Wspanialy twierdzi, ze dla pelnego obrazu tej notki powinnam zamiescic swoje zdjecie zaraz po wlozeniu kawalka miesa do ust. Nie pozwolilam na wykonanie takiego zdjecia, ale szczerze napisze jak to wygladalo.
Za kazdym razem zamykalam z namaszczeniem oczy i z ust wydobywalo sie przeciagle "uuuMmmmmm..."

Sunday, July 18, 2010

Lemon grass

Juz od dawna chodzila za mna trawa cytrynowa. Nie bardzo wiedzialam po co i dlaczego, bo tak naprawde to owszem jadlam dania z trawa, ale tylko w restauracjach i nigdy nie zastanawialam sie nad ewentualnoscia uzycia tego cudu przyprawowego. Ale poniewaz oboje ze Wspanialym lubimy eksperymenty, nie tylko w kuchni ale i ogrodnicze, to jeszcze bardzo wczesna wiosna zaczelam jojczyc o trawe cytrynowa, ze nie zawsze jest dostepna i w ogole to mozna samemu hodowac i miec z glowy.
Wspanialemu za dlugo na ten temat jojczyc nie trzeba bylo i po dwoch tygodniach moj maz wracajac z pracy pojawil sie z wiazka trawy w drzwiach. Oboje nie bardzo wiedzielismy co dalej, wiec trawiasty bukiet wyladowal najpierw w sloju z woda, a po doczytaniu informacji netowych, w doniczce na tarasie.
Na dzien dzisiejszy trawa ma sie dobrze, ale jako ze jest mloda, to pewnie dopiero w przyszlym roku bedzie maila solidne grubsze pedy, narazie ta czesc jest ciagle bardzo mloda, ale za to liscie bujne.
No i zaczelo mnie kusic... co spowodowalo, ze zaczelam szperac w roznych przepisach szukajac inspiracji na gotowanie z trawa.
Po czytaniu tu i owdzie stwierdzilam, ze nie moge skopiowac zadnego z przepisow, bo w kazdym jest skladnik, ktorego akurat nie posiadam w domu, wiec zaczelam tworzyc sama z tego co bylo.
Inspiracja do mojej tworczosci byl w najwiekszym stopniu przepis Emeril'a Lagasse na mule w cytrynowym wywarze. I tu zaczely sie schody, bo pan Emeril uzywa do tego wywaru z gotowania ryby, lub krewetek. Ja nie posiadam, ani jednego ani drugiego, za to posiadalam mala butelke soku z clams. Nie mam zielonego pojecia jak sie clams nazywaja po polsku sa to rowniez muszle ale inne. Chcialam zerknac do Wiki, ale ani mussels ani clams nie maja tlumaczenia na polski.
Ktos mi kiedys powiedzial, ze czarne muszle (mussels) nazywaja sie po polsku mule. Czy tak jest naprawde, nie wiem... jak sie nazywaja clams nie wiem, byc moze ktos z czytelnikow pomoze.
Tak czy inaczej postanowilam wykorzystac ten sok do przygotowania wywaru cytrynowego, reszte skladnikow z niewielkimi roznicami powtorzylam za mistrzem Lagasse.

Wywar cytrynowy:

400 ml soku z clams
250 ml wody
1 lyzka stolowa otartej skorki z lemonki
1/4 szklanki siekanych lisci trawy cytrynowej
1 lyzka stolowa octu winnego
1 lyzka stolowa cukru
1 lyzeczka ziarenek pieprzu
1/2 lyzeczki soli
1 mala cebulka (szalotka posiekana)

Wszystkie powyzsze skladniki zagotowac, zmniejszyc ogien i gotowac ok. 30 min, az calosc zmniejszy sie o polowe. Odstawic do przestudzenia i przecedzic przez drobne sitko.



Mule w cytrynowym sosie

1 kg swiezych muli
3 lyzki stolowe oliwki z oliwek
1 lyzka stolowa oleju sezamowego
zielone czesci grubego szczypioru posiekane ok. 2 lyzki stolowe
3 zabki czosnku
2 lyzeczki tartego swiezego imbiru
1/2 lyzeczki ziarenek czerwonej, ostrej papryki
250ml mleka kokosowego (nieslodzonego)
1/2 peczka siekanych listkow kolendry

Muszle umyc, sprawdzajac czy wszystkie sa szczelnie zamkniete, te otwarte wyrzucic.
Na duzej patelni rozgrzac oliwe z oliwek i olej sezamowy, dodac posiekany szczypior, czosne, szalotke, ziarna czerwonej papryki. Podsmazac mieszajac kilka sekund dla polaczenia sie aromatow, dodac mule, dokladnie wymieszac, przykryc i gotowac przez ok. 2 minuty. Nastepnie dodac pol szklanki przecedzonego wywaru cytrynowego. Ja pozostaly wywar zamrozilam na nastepny raz.
Przemieszac, przykryc i gotowac nastepne 2 minuty. Odkryc, przemieszac, sprawdzajac czy wszsytkie muszle sie otworzyly, dodac mleko kokosowe i posiekana kolendre. Gotowac znow ok 1-2 minut, az mleko sie podgrzeje i wszystkie muszle otworza. Podawac.

Wednesday, July 14, 2010

Piknikowo

Zupelnie mi sie zapomnialo, ze w swiateczny weekend kiedy pojechalismy na piknik do Nayack, to udalo mi sie stworzyc nowa salatke i o dziwo calkiem sie udala. Jest bardzo prosta, nie wymagajaca zadnej prawie pracy, ale to juz wiadomo, ze tutaj musi byc wszystko szybko i bez wysilku, ale za to zupelnie inna i pozytywnie inna;)

Salatka z niespodzianka

1 puszka czarnej fasolki
1 puszka chickpeas (cieciorka)
1 mango
mala czerwona cebula
listki kolendry lub zielonej pietruszki
extra virgin oliwka, sol, pieprz

Puszki fasoli i cieciorki dobrze wyplukac, mango pokroic w kostke mniej wiecej wielkosci ziarenek cieciorki, posiekac drobno czerwona cebulke. Calosc wymieszac, dodac oliwke, sol i pieprz do smaku.
Odstawic na 1-2 godziny do lodowki.
Dodatek mango sprawia, ze salatka ma zupelnie niespodziewany smak, ale jednoczesnie jest to bardzo udana kompozycja.


Zdjecie robione przez Wspanialego, kiedy ja przygotowywalam reszte piknikowych potraw:)

Monday, July 12, 2010

Letni szybki deser

Zachcialo mi sie jakiegos deseru na grillowa wizyte dzieci, no bo jak juz jest troche wiecej ludkow, to przydaloby sie cos na slodko. W koncu lato to sezon owocowy i az korci, zeby cos upiec... nie!!
Na pieczenie ciast latem to ja sie nie pisze, nie po to klimatyzacja chodzi, zebym ja z drugiej strony nagrzewala mieszkanie piekarnikiem.
Poszperalam w troche w przepisach Giady DeLaurentiis i zmodyfikowalam sobie taki mus owocowy.

Mus z owocow jagodowych

600 g sera riccota
400 g dzemu (ja uzylam jagodowo-malinowy)
250ml slodkiej smietanki
4 lyzki stolowe cukru pudru
kilka jagod i malin do dekoracji

Ser i dzem zmiksowac na gladka mase. W osobnej misce ubic smietanke z dodatkiem cukru pudru.
Malymi porcjami dokladac ubita smietanke do masy serowej, delikatnie zachowujac puszystosc obu mas. Wylozyc do pucharkow i schlodzic przez min. 2 godziny, udekorowac swiezymi owocami i podawac.

Szaszlyki z jagnieciny


Moja cala rodzina na szczescie uwielbia jagniecine, bo gdyby tak nie bylo to bylabym cala nieszczesliwa. Tak wiec na grillowy weekend z dziecmi na ptyanie co chcieliby grillowac jednoglosna odpowiedz brzmiala "szaszlyki z jagnieciny" a zaraz potem wszyscy oferowali pomoc, bo jest to troche brudna robota.
A wiec najpierw przygotowalam jagniecine, wycinajac wszystkie najdrobniejsze zylki tluszczu, potem pokroilam w miare rowna kostke, bylo tego miesa ok. 1.5kg.
Przygotowalam marynate.

Marynata z yogurtu
250 ml. greckiego yogurtu
peczek swiezej miety (tylko listki)
dwie galazki swiezego rozmarynu
lyzka suszonego majeranku
glowka czosnku
pieprz - duzo;) ok. lyzki stolowej

Ziola posiekac, dodac pieprz i dokladnie wymieszac z yogurtem.
Tak przygotowana mazie marynaty wrzucic do woreczka ziplock i dodac pokrojona w kostke jagniecine. Zamknac ziplock i wszystko dokladnie wymasowac, tak aby kazdy kawalek miesa byl otoczony marynata.
Wrzucic do lodowki na 24 godziny w polowie marynownia, po 12 godzinach odwrocic worek z miesem na druga strone.



Tuz przed grillowaniem przygotowac szaszlyki nabijajac na szpadki kawalki miesa naprzemian z warzywami, poslolic (w marynacie nie ma soli) grillowac i sie delektowac:) My mamy stary juz ale zmyslny grecki grill, ktory sam (ma zasilanie elektryczne) obraca szpadki z szaszlykami.


Guaco-salsa

Wczoraj odbylo sie kolejne wielkie grillowanie, przyjechaly dzieci, wiec bylo nas wiecej. Wspanialy zakupil rowniez ananasa i brzoskwinie na grilla, ale duzo teog bylo i zostalo mi ananasa, wiec postanowilam cos z tym zrobic. Ale co? salse? niby mozna, ale salsa powinna byc z pomidorami... Soczysty anannas, soczyste pomidory... mmm cos mi tu nie gra. Wspanialy akurat szedl po zakupy, wiec zazyczylam sobie avocado, zrobie podrobke guacamole, postanowilam, ale ze to ni pies ni wydra, to nazwalam guaco-salsa:))

Guaco-salsa

0.5 swiezego ananasa
2 szt. avocado
3 male jalopeno
mala garsc lisci cilantro
mala czerwona cebula
oliwka z oliwek
sok z polowki cytryny
sol pieprz do smaku

Zabralam sie do dziela.
Ananasa pokroilam najpierw w plastry, wydrazylam srodek i posiekalam w drobna kostke, avocado rowniez pokroilam w kostke podobnej wielkosci, do tego dodalam posiekane drobno papryczki jalopeno i liscie cilantro i czerwona cebule. 
Zerknelam do michy i jakos malo bylo tego avocado, westchnelam gleboko, na co Wspanialy wyrazil chec pojscia po nastepne avocado. Kochany ten Wspanialy, mnie by sie nie chcialo... pomyslalam jak juz wyszedl.
Ale... wrocil z.... mango!!!
No tak zapomnialo mi sie, ze moj maz nie odroznia dopoki mu sie nie pokaze co jest co i ktore jest ktore.
Trudno mango przyda sie do na grill, bo akurat maja przyjsc dzieci, ale nastepne avocado trzeba bylo jednak kupic... Czy ja pisalam, ze Wspanialy jest kochany? Pisalam i nawet nie klamalam, poszedl i tym razem wrocil z avocado:) Dosiekalam wiec kolejne avocado i tym sposobem juz jest wyzej poprawiona ilosc na 2 sztuki. Dodalam sok z polowki cytryny, pieprz, oliwke z oliwek, odrobine soli i szczypte cukru, calosc delikatnie wymieszalam i odstawilam do lodowki na 2 godziny.
Wyobrazcie sobie, takie to bylo pyszne, ze zostalo pozarte na pniu zanim zrobilam zdjecia :((
A nie wiem kiedy bedzie powtorka, bo ja nie lubie powtorek;)
Zdecydowanie polecam!!

Saturday, July 3, 2010

Konieczna wyobraznia

Alez mialam wczoraj dzien, najpierw zaczelo sie od liczenia plusow ujemnych i plusow dodatnich, o czym pisalam na "Bez odwrotu" a potem trzeba bylo stworzyc cos na obiad i tutaj naprawde nalezalo wykazac sie albo pracowitoscia, albo kreatywnoscia;)
A ze ja leniwa, to postawilam na kreatywnosc.
Absolutnie nie chcialo mi sie gotowac, to nie ulega chyba zadnej watpliwosci, wiec nalezalo sie rozejrzec, co mozna wykombinowac z produktow posiadanych i bez wiekszego wysilku.
W lodowce, jak zwykle lezala grillowana piers kurczaka. Jak grillujemy, to zawsze lubie tak na zapas rzucic jedna piers dodatkowo i potem jest jak znalazl do salaty, bo sama tak wczesniej grillowana to juz jest za sucha, ale w salacie z dobrym sosem, da sie zjesc.
Znudzily mi sie juz typowe salaty z pomidorem, papryka, ogorkiem itp., wiec to odpada.
Ale mamy wlasna arugule, ktora pieknie rosnie w gorodku, no to skupilam sie na aruguli.
Arugula... ale nie mam serka koziego, nie mam gruszek, nie mam orzechow wloskich... do sklepu nie chce mi sie isc... hmmm.
Mam!!! W prawie pustym (koniec tygodnia) koszu z owocami lezaly dwie pomarancze!!!
Zabralam sie do roboty:))
Arugule wyplukalami odwirowalam.
Tutaj uwaga, jesli ktos nie lubi aruguli to moze byc szpinak, swieze male listki, ale nie radze zwyklej salaty np. lodowej (ja wogole nie uzywam salaty lodowej, bo to ani smak ani witaminy) mozna tez do listkow aruguli dodac troche salaty czerwonej, lub innej lisciastej, tak dla zlamania mocnego smaku aruguli.
Koniec uwagi:)
Nastepnie wzielam sie za filetowanie pomaranczy. Wiem tutaj przydalyby sie zdjecia, ale jak jestem sama to nie ma ich kto zrobic, wiec postaram sie wyjasnic, na czym polega "filetowanie" bo to ja sobie wymyslilam taka nazwe.
Wiec zaczynamy od odciecia obu koncowek pomaranczy na plasko, stawiamy owoc na jednej plaskiej stronie i ostrym nozem scinamy skorke dookola razem z biala czescia. Noz trzeba przy tym prowadzic lekkim lukiem po okraglosci owocu. Teraz bierzemy owoc w jedna reke i tym samym ostrym nozem wycinamy pojedyncze kawalki pomaranczy prowadzac noz po siankach blon dzielacych czastki pomaranczy. Nalezy to robic nad miska do ktorej bedzie splywal sok, ktory wykorzystamy potem do sosu.
Koniec filetowania:)
Na talerzu ukladamy gore aruguli (lub innej zieleniny) na to rzucamy czastki pomaranczy, ja sypnelam jeszcze garstke suszonej zurawiny i cieniutkie krazki czerwonej cebuli.
Piers kurczaka kroimy skosnie w plastry, ukladamy na salacie.
Z soku pomaranczy, oliwki, odrobiny musztardy, soli i pieprzu trzepiemy trzepaczka az uzyskamy vinegrette, ktorym polewamy kawalki kurczaka i salate.
I teraz potrzebna jest WASZA wyobraznia:)
Zwykle kazdy przepis koncze zdjeciem, tym razem... hmmm tym razem, NIE wiec stad ten dokladny opis.
A teraz wyjasnie dlaczego nie ma zdjecia?
Takich cudow to ja jeszcze nie widzialam i nawet o nich nie slyszalam. Zrobilam zdjecia, ale jak przyszlo do przeniesienia je na komputer to sie okazalo, ze zdjecia zrobilam pusta kamera bez karty (!!!)
I ten pusty aparat pokazuje, ze te zdjecia SA (!!!) ale jak wlozylam karte to ich nie ma.
Wyjelam karte, zdjecia znow SA!!! Wlozylam karte, zdjec nie ma....
Czy ktos to rozumie??

No i dzieki Waszym radom z komentarzy odzyskalam to zdjecie:)) dziekuje.

Sunday, June 20, 2010

Dla ochlody

Zar dzis leje sie z nieba i ziemia paruje, wilgotnosc wzrosla i na zewnatrz zyc sie nie chce. Nawet nasze ptaki odwiedzajace podworko robia sobie kapiele w kamiennej podstawce, do ktorej zawsze nalewam im wode do picia. To dzisiaj te klapodzioby daja mi zatrudnienie, bo co naleje wody, to jakis przylatuje, wpada do kamionki i trzepocze skrzydlami tak, ze po chwili juz polowy wody nie ma. Nic to, jakos bede sie im starala zapewnic odpowiedni poziom wody, szkoda mi ich i tyle.
My natomiast ze Wspanialym siedzimy w chlodku klimatyzatora i ani sie nikomu nie marzy wstawic nos na zewnatrz na dluzej niz wypalanie papierosa;)
Stad kolejna propozycja obiadu lekkiego, szybkiego i przyjemnego.




Zielona salata z mieszanej zieleniny (z wlasnego ogrodka) z dodatkiem listkow szpinaku posypana serem feta, czerwona cebula i suszonymi zurawinami, oraz skropiona oliwa z oliwek i sokiem z cytryny.
Do tego stek grillowany z poledwicy wolowej.



Zamiast ziemniakow, ktore jadamy sporadycznie wystapily dzis grillowane baklazany i cukinia.
A ze juz od wczoraj wiedzialam, ze pogoda da nam popalic, to jeszcze wieczorem przygotowalam lemoniade. Woda idzie w zastraszajacych ilosciach, ale tak do obiadu chcialoby sie cos o bardziej konkretnym smaku, no to byla lemoniada.

Lemoniada Stardusta.

1 szklanka swiezo wycisnietego soku z cytryn
1 i 1/2 szklanki jezyn (moga byc inne owoce jagodowe, byle miekkie)
dla oslodzenia syrop z agawe albo mozna ugotowac prosty syrop z wody i cukru (taka sama ilosc wody i cukru zagotowac i odstawic do ostygniecia)
maly kawalek siwezego imbiru
2 galazki miety
woda mineralna gazowana lub nie, jak kto lubi

Jezyny zgniesc widelcem na miazge, dodac do soku z cytryn, korzen imbiru (ok. 2cm) zetrzec na tarce i dodac do mieszanki soku z jezynami. Dwie galazki miety zgniesc lekko pocierajac miedzy dlonmi i wrzucic do mieszanki. Calosc doslodzic do smaku syropem.
I tak przygotowana miesznine odstawic do lodowki na kilka godzin, ja zostawilam na cala noc.
Nastepnie odcedzic i uzupelnic woda gazowana do smaku, dodac kostki lodu i juz sie mozna delektowac;)



Pamietam rowniez, ze w poprzedniej notce obiecalam napisac jak wykorzystalam pozostalosci po nalewce "mleko od wscieklej krowy". Skoro slowo sie rzeklo, wiec wypada go dotrzymac, co niniejszym czynie.
Pamietacie moja wczorajsza granite? jesli ktos nie pamieta to jest w notce ponizej, pt. "latwe i szybkie obiady". No wiec zrobilam tej granity skolko ugodno i mimo, ze to dobre, to jednak nie dalo sie wczoraj zjesc wiecej niz 1/3 czesc calosci.
Dzis rano doznalam olsnienia i przypomnialam sobie to mleko odcedzone z nalewki, ktore zupelnie bez planu postanowilam zamrozic. Wiec pomyslalam sobie, niech sie dzieje wola czyjakolwiek, robie granite wzmocniona, dla doroslych. W koncu dzieci nie mam w domu.
Wyciagnelam to co zosalo z wczoraj, wrzucilam na nowo w mikser i dodalam to nieszczesne mleko nabuzowane alkoholem, bylo tego tak na oko troche mniej niz szkanka. Zmiksowalam jeszcze raz i wlalam z powrotem do plaskiego szklanego naczynia w celu zamrozenia.
Hah!! moi drodzy. Jezeli ja wczoraj pisalam, ze to bylo pyszne, to dzis Wam powiem, to jest dopiero pychota teraz po dodaniu odpowiedniej wkladki. Mlask!!!



Tylko uwaga!!!
Nie czestowac tym dzieci, kierowcow i slabowitych w nogach staruszkow!!!

Po kropelce:)

Jakis czas temu bardzo mi sie spodobalo robienie nalewek. Glownie korzystalam wtedy z przepisow Wielkiego Zarcia i wlasnie tam znalazlam przepis na doskonala nalewke z mleka i cytryn, ktora niektorzy nazywaja nalewka aptekarska. 
A ja poniewaz musze sie czyms wykazac, postanowilam nadac nalewce wlasna nazwe i nazwalam ja "mleko wscieklej krowy" :))) O tak, bo dlaczego nie?

Mleko wscieklej krowy

1 kg cytryn
1 kg cukru (ja dalam tylko 700g bo nie lubie bardzo slodkiej)
1 litr spirytusu
1 litr mleka

Mleko podgrzac i rozpuscic w nim cukier, ostudzic.
Cytryny obrac usuwajac rowniez biale blony, pokroic w plasterki, usunac wszystkie pestki i wrzucic do duzego sloja. Dodac mleko z cukrem i spirytus, zamieszac i odstawic w chlodne miejsce na 5 tygodni.
Po uplywie tego czasu, najpier odcedzic nalewke przez sito, a potem dwukrotnie przez papierowe filtry, ja uzywam filtrow do kawy. Jest to pracochlonne i czasochlonne, ale warto.


Jakosc mojego zdjecia nie jest najlepsza, za co przepraszam, ale ja mam jeszcze mniejsze zdolnosci fotograficzne niz kucharskie;)
Za to sama nalewka jest tak pyszna, ze wydzielam ja rodzince po kropelce;) i moze wlasnie stad wziela sie nazwa "nalewka farmaceutyczna" ale moja bedzie mlekiem od wscieklej krowy;)
Acha, z tego filtrowania pozostaje nam takie zfermetnowane mleko, z ktorym nie bardzo wiedzialam co zrobic, ale na wszelki wypadek pizgnelam go w pojemnik i zamrozilam.
A dzis wlasnie wykorzystalam, a do czego? to sie dowiecie w nastepnej notce...

Autorka powyzszego przepisu jest mamawiesia z WZ.