Zlote mysli


The only time to eat diet food is while you're waiting for the steak to cook.

Julia Child

Sunday, June 20, 2010

Po kropelce:)

Jakis czas temu bardzo mi sie spodobalo robienie nalewek. Glownie korzystalam wtedy z przepisow Wielkiego Zarcia i wlasnie tam znalazlam przepis na doskonala nalewke z mleka i cytryn, ktora niektorzy nazywaja nalewka aptekarska. 
A ja poniewaz musze sie czyms wykazac, postanowilam nadac nalewce wlasna nazwe i nazwalam ja "mleko wscieklej krowy" :))) O tak, bo dlaczego nie?

Mleko wscieklej krowy

1 kg cytryn
1 kg cukru (ja dalam tylko 700g bo nie lubie bardzo slodkiej)
1 litr spirytusu
1 litr mleka

Mleko podgrzac i rozpuscic w nim cukier, ostudzic.
Cytryny obrac usuwajac rowniez biale blony, pokroic w plasterki, usunac wszystkie pestki i wrzucic do duzego sloja. Dodac mleko z cukrem i spirytus, zamieszac i odstawic w chlodne miejsce na 5 tygodni.
Po uplywie tego czasu, najpier odcedzic nalewke przez sito, a potem dwukrotnie przez papierowe filtry, ja uzywam filtrow do kawy. Jest to pracochlonne i czasochlonne, ale warto.


Jakosc mojego zdjecia nie jest najlepsza, za co przepraszam, ale ja mam jeszcze mniejsze zdolnosci fotograficzne niz kucharskie;)
Za to sama nalewka jest tak pyszna, ze wydzielam ja rodzince po kropelce;) i moze wlasnie stad wziela sie nazwa "nalewka farmaceutyczna" ale moja bedzie mlekiem od wscieklej krowy;)
Acha, z tego filtrowania pozostaje nam takie zfermetnowane mleko, z ktorym nie bardzo wiedzialam co zrobic, ale na wszelki wypadek pizgnelam go w pojemnik i zamrozilam.
A dzis wlasnie wykorzystalam, a do czego? to sie dowiecie w nastepnej notce...

Autorka powyzszego przepisu jest mamawiesia z WZ.

Saturday, June 19, 2010

Latwe i szybkie obiady

Nie dosc, ze gotuje tylko wtedy gdy musze, to latem juz zupelnie robie wszystko co moge, zeby nie przebywac w kuchni. A wiec moje letnie obiady musza byc latwe i szybkie. Najczesciej jest to grill, bo tym zajmuje sie Wspanialy, a ja tylko wyczarowuje jakies salatki.
Ponizej zdjecie szybkiego obiadu, nawet nie wymagajacego przepisu;)


Polowka grillowanej piersi kurczaka, plasterki mozarelli, listek bazyli i pomidor skropione oliwa z oliwek i obiad gotowy:)

Wczoraj natomiast "wzielo mnie na krewetki" rownie szybkie danie, nie wymagajace zadnej wielkiej pracy.
Ugotowac makaron, w czasie kiedy makaron sie gotuje na patelni rozgrzac maslo z dodatkiem oliwki, lub oliwy (samo maslo sie przypala). Nastepnie wrzucamy posiekany czosnek (ja lubie duzo) i jak tylko czosnek zacznie pachniec to dorzucamy do niego uprzednio oczyszczone surowe krewetki (dla ulatwienia pracy kupuje juz oczyszczone). Posolic, popieprzyc i jak tylko krewetki zmiena kolor na rozowy (ok. 1 minuta na kazda strone) dodac siekana zielona piertuszke i sok z cytryny. Wymieszac z makaronem, nalozyc na talerze i mamy danie pod piekna nazwa shrimp scampi z makaronem:)


Ale zeby obiad byl bardziej weekendowy to tym razem sie wysililam i zrobilam jagodowa granite.
Mialam za duzo owocow jagodowych i nie chcialam zeby sie zmarnowaly. Pierwszym pomyslem byl cobbler, ale to jednak wymaga troche pracy, no i co wazniejsze, trzeba nagrzac piekarnik. A przeciez nie po to wlaczam klimatyzacje, zeby z drugiej strony nagrzewac mieszkanie piekarnikiem. Wspanialy nawet zaproponowal, ze on sie moze poswiecic i zjesc salatke owocowa.. no niby tak mozna bylo zrobic, ale mnie sie chcialo czegos nowego. Wiec podumalam i przypomnialam sobie, ze kiedys widzialm przepis na granite.
Nie znalam zadnych skladnikow, ot wiedzialam mniej wiecej jak sie robi i tak postanowilam to odtworzyc z pamieci.
Najpierw ugotowalam prosty syrop czyli 1/2 szklanki wody zagotowana z 1/2 szklanki cukru i do tego wrzucilam 2 galazki swiezej miety. Od zagotowania pogotowalam to ok. 3 min.
Potem umyte 3 szklanki owocow jagodowych (truskawki, jezyny i jagody) wrzucilam do miksera i zmiksowalam, dodalam syrop, uprzednio wyrzucajac miete, zapach zostal. I dla uzyskania bardziej kremowej konsystencji dodalam serek philadelphia (ok. 120-150 gram) A ze samego serka bylo niewiele, to ciepnelam jeszcze yogurt, ktory i tak sie poniewieral w lodowce od kilku tygodni.
Zmiksowalam wszystko, dodalam szczypte soli i sok z polowy cytryny.
Cala miksture wylalam do szklanego plaskiego naczynia i wstawilam na 4 godziny do zamrazalnika.
Podalam w zmrozonych pucharkach z listkiem miety dla dekoracji.
Voila ;))


Pycha!!!

Monday, June 7, 2010

Za goraco na jedzenie


Bosze, zanim sie obejrzalam, to mi blog zaczal z glodu przymierac;/ Wiec musze szybko zaczac nadrabiac zaleglosci, ale lenia mam strasznego.. chyba to slonce mnie rozleniwia.
Lenia mam nie tylko do pisania, ale i do gotowania, bo komu chce sie jesc albo gotowac w takie upaly.
Na szczescie troche sie ochlodzilo, bo juz mialam serdecznie dosc, zwlaszcza wilgotnosci. Przy takiej pogodzie to nawet sie czlowiekowi nie chce jesc, a juz od samego myslenia o jedzeniu boli glowa.
Mialam w lodowce grillowane piersi kurczaka, ktore lezaly juz kilka dni, wiec nalezalo z nich cos wymieszac. Najlepiej jakas salatke, bo pod kazda inna postacia bylyby suche.
Rozejrzalam sie po mieszkaniu i tak powstala

Salatka z kurczaka z indyjska nuta
Proporcji zadnych podac nie moge, bo to wszystko zalezy od ilosci i rowniez indywidualnego smaku, ale tak na oko;)
2 piersi kurczaka
5 lodyg selera
250g winogron
pieprz, sproszkowane curry, majonez

Piersi pokroic w kostke, lodygi selera rowniez machnac w kostke, winogrona na pol. Wszystko wymieszac, popieprzyc (nie uzywam soli) dodac lyzke stolowa curry (mniej lub wiecej jak kto woli) wymieszac z mala iloscia majonezu i salatka gotowa.
Uwaga, ja majonez rozrabiam pol na pol z greckim yogurtem i dodaje odrobine oliwki oraz musztardy.




A gdyby ktos byl zainteresowany zawartoscia szklanki to jest to mojito:)

Mojito

Kilka listkow swiezej miety pogniesc lyzeczka, wrzucic do szklanki, dodac 1 lyzke stolowa syropu z agava, albo syropu kukurydzianego (ja nie uzywam) albo syropu klonowego, a nawet miodu, dodac sok z polowy limonki, kieliszek bialego rumu. Wymieszac, dodac kostki lodu i calosc uzupelnic woda gazowana.
Do szklanki dodac galazke swiezej miety i kawalek lemonki.
Mniammmmmmmmmm ;))))


Monday, March 8, 2010

Zdrowo:)

Przerzucialam sie na zdrowe jedzenie, co zaowocowalo utrata 6kg w ciagu 2 miesiecy i bardzo mnie to cieszy. Nie usunelam z mojego jadlospisu zadnych produktow, a tylko ograniczylam niektore, ale jak mam ochote na cos, co zostalo przesuniete do listy ograniczonych to oczywiscie sie nie katuje, tylko jem.
Produkty z listy ograniczonych jadam rzadko i w mniejszych ilosciach niz wczesniej.
Tak na przyklad z okazji urodzin Wspanialego i Potomka, zamiast miec w domu caly tort, kupilam odpowiednia do ilosci osob, ilosc porcji tortu i tez bylo dobrze:)
Wychodzi nam to na zdrowie, ba rowniez Wspanialy sie pochwalil, ze jemu tez spadlo 2.5kg. Nie bardzo wiem z czego, bo toto chude, ale skoro tak mowi, to wierze mu na slowo;)
Nigdy nie lubilam ziemniakow, wiec i tak ich nie jedlismy, nasze obiady to gora salaty, lub warzyw i porcja miesa lub ryby. Czasem jedlismy makarony, teraz sporadycznie.
Ryz jest zdrowszy od makaronow, zwlaszcza brazowy, ale sa jeszcze bardziej zdrowe ziarna, ktore poznajemy z zaciekawieniem i juz wiem, ze wiekszosc z nich na zawsze pozostanie w naszym jadlospisie.
Do takich naleza roznego rodzaju kasze, ktorych nie lubilam od dziecka i teraz tez unikalam jak ognia, nagle znalazly sie na glownej pozycji dan zdrowych.
I w ten sposob odkrylam quinoe, ktora po polsku nazywa sie komosa ryzowa, lub ryz peruwianski.
Na poczatek zrobilam z niej taka oto kombinacje.

Quinoa z kurczakiem

1/2cup quinoa ugotowany na rosole lub wywarze z warzyw
1/2 grillowanej piesi kurczaka pokrojona w kostke
1 czerwona papryka
kilka czarnych oliwek grubo posiekanych
zabek czosnku
garsc zielonego grubego szczypioru
garsc listkow zielonej pietruszki
ser feta
oliwa z oliwek do podgrzania
pieprz do smaku i jesli ktos musi, to rowniez sol. Ja uzywam bardzo niewiele soli, wiec do tego dania akurat nie dalam.



Na patelnie z oliwka wrzucic posiekana piers z kurczaka, papryke, szczypior i oliwki. Podgrzac, dodac zielona pietruszke. I calosc polaczyc ze swiezo ugotowana quinoa. Posypac po wierzchu swiezym serem feta. I juz danie gotowe.


Pozywne, zdrowe i przyznam, ze jak na osobniczke, ktora cale zycie stronila od wszelakich kasz, bardzo polubilam quinoe i bede ja stosowac czesto. Jest delikatna i odpowiada mi nie tylko smak, ale i granulacja tej rzadko stosowanej kaszy.

Saturday, March 6, 2010

Kuszenie wiosny

Po zimie mam ochote na lekko i zielono, wiec obzeram sie salatami i salatkami. Wiekszosc przygotowuje rano w domu i zabieram do pracy na lunch.
Poniewaz nigdy nie lubilam kanapek, to takie jedzenie w pracy bardzo mi odpowiada. Wystarczy, ze jest duzo zielonego wzbogacone serem, orzechami i jak w ostatnim przypadku jajkiem i juz jest wspaniale i zdrowe jedzenie do pracy.

Salata ze szpinaku

liscie mlodego szpinaku
kozi ser
czerwona cebula
orzechy wloskie
EVOO (extra virgin olive oil) sol, pieprz do smaku


Zielona salata z endywia

zielona salata (romain)
endywia
kozi ser
orzechy wloskie
domowej roboty vinegrette
Vinegrette robie "na oko" sok z jednej cytryny, 1/2 lyzeczki musztardy, EVOO, sol, pieprz i miod do smaku. Wszystkie skladniki oprocz oliwki ubijam razem i potem ubijajac dolewam waskim strumieniem oliwke. Ubijam do czasu uzyskania porzadanej konsystencji.


Zielona salata z jajkiem

zielona salata,
pomidor,
jajko gotowane na twardo,
piorka czerwonej cebuli
marynowane karczochy
EVOO, sol, pieprz do smaku


I tym sposobem jem zdrowo i udaje mi sie bezbolesnie tracic wage;)) a to wazny dla mnie bonus.

Tuesday, February 16, 2010

Hummus z chipsami pita

Zachcialo mi sie wczoraj hummusu, a ze mialam wszystko co potrzebne w domu i robi sie to szybko, to mielismy na lunch hummus na ostro z papryka i do tego chipsy z chleba pita.

Hummus na ostro
1 puszka ciecierzycy (ok.450g)
1 sredniej wielkosci papryka czerwona
2 male papryczki jalapeno, bez nasion
1-2 lyzki stolowe posiekanego czosnku
3 lzyki posiekanych lisci kolendry
1lyzeczka sproszkowanej papryki
3 lzyki stolowe posiekanej cebuli
1 lyzka stolowa sproszkowanego chipotle
czarny pieprz do smaku
ok. 1/4 cup oliwki z oliwek extra virgin

Papryke czerwona podpiec w piekarniku lub na otwartym ogniu i obrac ze skory, wyciac nasiona i posiekac. Odcedzona i wyplukana ciecierzyce wrzucic do miksera, dodac wszystkie pozostale skladniki (oprocz pieprzu i oliwki) i zmiksowac na paste. Nastepnie dodawac oliwke od uzyskania jednolitej masy o konsystencji gestej smietany. Na sam koniec doprawic pieprzem do smaku.
Odstawic na godzine do polaczenia sie wszystkich smakow.

Chleb pita (wieloziarnisty) kroje na 8 kawalkow, lekko smaruje oliwka z oliwek, posypuje pieprzem cayenne i podpiekam w piekarniku, 10 min w temp. 280C.
Pychota:))) takie chipsy podaje tez z avokado zmiksowanym z serkiem kozim, lub greckim yougurtem i doprawionym dla ostrosci przyprawami w/g wlasnego uznania.

Thursday, February 11, 2010

Warzywa lisciaste

Pustkami tu wieje ostatnio. A dzieje sie tak glownie dlatego, ze zmienilam sposob odzywiania sie, na zdrowszy, bo w sumie zawsze jedlismy prawie zdrowo, a teraz jemy naprawde zdrowo:)
Przy tej tez okazji odkrywam ciagle to nowe warzywa lisciaste.
Jednym z takich odkryc jest collard green.
Probowalam znalezc polska nazwe, ale Wikipedia nie ma wersji tej strony w jezyku polskim, wiec moge tylko liczyc na to, ze ktos warzywo rozpozna i napisze mi jak sie to nazywa po polsku.
W tym celu zamieszczam zdjecie z wikipedii tu ponizej:

Zakupilam wiec wiazke tych lisci i zrobilam jako warzywo do obiadu.
W zasadzie to zaden wielki przepis, bo liscie umylam, wycielam z nich srodkowa zyle, bo to dosc twarde i wymaga dluzszego gotowania, a ja chce wszystko latwo, lekko, szybko i przyjemnie.
Tak przekrojone na pol wzdluz liscie pokroilam na paski szerokosci ok 2-2,5 centymetra.
Na patelnie wrzucilam boczek, wysmazylam go na brazowe skwarki i zlalam tluszcz, skwarki odlozylam na bok, potem na rozgrzana w tej samej patelni oliwke wrzucilam kilka grubo posiekanych zabkow czosnku i jak tylko czosnek zaczal wydzielac ladny zapach to rowniez go usunelam przy pomocy dziurkowanej lyzki. Teraz na patelnie do goracej oliwy wrzucilam posiekane liscie i przykrylam pokrywa.
Co jakis czas nalezy te liscie przemieszac, zeby sie rowno gotowaly.
Jesli potrzeba to mozna dolac odrobine wody, ale liscie maja sie gotowac az do miekkosci, chociaz moje byly takie al dente, bo nie lubie nic rozciapanego;) Jak juz liscie byly odpowiednio ugotowane dodalam skwarki boczku i czosnek.
Teraz dodalam sol, pieprz i troche ziarenek ostrego pieprzu czerwonego.
Calosc podgrzewalam jeszcze przez ok 5 min tak aby liscie przeszly smakiem i zapachem czosnku i boczku.
Podalam z grillowana jagniecina.
I takie wlasnie obiady ostatnio jemy:) mieso, ryba i warzywa, to wszystko.