Wczoraj caly dzien i noc padalo. Rano wyszlam na patio, zeby zebrac dojrzale pomidory koktajlowe i zobaczylam, ze czesc z nich popekala z deszczu. Wyrzucic szkoda, polezec nie poleza, wiec musialam cos wydumac zeby je zuzyc.
Wczesniej planowalam na obiad spagetti z krewetkami i tak patrzac na te pomidory przypomnialo mi sie, ze kiedys ogladalam program, w ktorym jakis wloski szef kuchni przyrzadzal wlasnie spagetti z krewetkami i z pomidorkami koktajlowymi.
Nie wiem na ile udalo mi sie odtworzyc to danie z pamieci, bo nie zapisalam nigdzie przepisu, a znalezc go tez nie moglam na necie skoro nie pamietam nazwiska szefa, ale danie wyszlo na tyle ciekawe i smaczne, ze postanowilam zapisac tutaj.
Pasta z krewetkami inaczej
makaron spagetti
krewetki swieze, oczyszczone
pomidory koktajlowe
cebula
kilka zabkow czosnku
garsc lisci swiezej bazyli
sol
pieprz
papryka w proszku
oliwa z oliwek lub inny dobry olej
odrobina cukru
Nie podaje ilosci, bo ja robilam to danie na dwie osoby, wiec wszystko zalezy od ilosci osob i ich indywidualnego apetytu;)
Wstawic wode na gotowanie makaronu i w tym czasie przygotowywac sos.
Najpierw pokroic pomidory na polowki, lub cwiartki w zaleznosci od wielkosci, ja mialam w sumie dwa rodzaje pomidorow, bo te bardziej czerwone byly kupione i te o dziwnym kolorze to z naszych skrzynek.
Posiekac cebule w kostke sredniej wielkosci i drobno posiekac czosnek.
Sol, pieprz i papryke wymieszac w razem w na tyle duzej misce, zeby zmiescily sie tam wyplukane i wysuszone wczesniej krewetki.
Jak woda sie zacznie gotowac, wrzucic makaron i zaczac glowne przygotowanie sosu.
W duzej patelni rozgrzac oliwe. Krewetki wrzucic do wymieszanych przypraw i po obtoczeniu wrzucic je na ostry ogien. Szybko podsmazajac, doslownie kilka sekund na kazda strone, tak zeby sie tylko przyrumienily ale nie ugotowaly. Wyjac krewetki na osobna miske i do tluszczu na patelni dodac najpierw cebule. Jak juz cebula zacznie mieknac dodac czosnek, kiedy czosnek wydzieli aromat dodac pomidory, a kiedy te z kolei zaczna sie marszczyc dodac pokrojone w paseczki liscie bazyli.
Gotowac na srednim ogniu ok. 3-4 minuty.
Nastepnie dodac wczesniej podsmazone krewetki i dusic je w sosie przez ok. 4 minuty, w zaleznosci od wielkosci krewetek. Uwazac, zeby nie za dlugo, bo przegotowane krewetki sa gumiaste w smaku i nie dobre. W tym czasie powinien sie ugotowac makaron, ktory ja wyjmuje specjalna lyzka prosto z wody do patelni z sosem. W ten sposob ociekajacy woda makaron latwiej laczy sie z sosem.
Calosc wymieszac, przykryc pokrywka i wylaczyc gaz. Po kilku kolejnych minutach danie jest gotowe.
Podawac skropione oliwa z oliwek i sokiem cytrynowym.
Zlote mysli
The only time to eat diet food is while you're waiting for the steak to cook.
Julia Child
Monday, August 15, 2011
Sunday, July 3, 2011
Szybko, latwo i piknikowo
Bylismy w wczoraj w upstate, w pieknym miasteczku zwanym Cold Spring, ktore jest otoczone gorami i lasami, wiec pomyslalam, ze to dobra okazja, zeby zabrac ze soba koszyk piknikowy.
A poniewaz projekt wyjazdu jak zwykle zrodzil sie na dzien przed, musialam zrobic cos szybkiego i jednoczesnie smacznego.
Tym sposobem powstala salatka z tortellini.
Nie podaja ilosci skladnikow, bo to wszystko robi sie na oko:)
Salatka z trotellini
Pierozki trotellini
Piniole
Brokuly
Papryka
Pomidory koktajlowe
Pesto
Tarty Parmezan
Oliwa z oliwek
Pieprz i ewentualnie sol do smaku.
Pierozki ugotowac, w tym czasie kiedy sie gotuja przygotowac reszte. Na suchej patelni lekko podrumienic piniole, dodac do nich rozyczki brokul i papryke pokrojana w kawalki. Ja ledwie podgrzewam brokuly i papryke, bo lubie jak sa prawie surowe, jesli ktos lubi bardziej podsmazone, to prosze bardzo, nie ma problemu:)
Do odcedzonych i goracych pierozkow dodac pesto i wymieszac, nastepnie dodac zawartosc patelni i pomidory koktajlowe, dodac oliwke i swiezo starty Parmezan. Popieprzyc i lekko posolic do smaku, ja nie sole, bo unikamy soli, ale zdaje sobie sprawe z faktu, ze wiekszosc lubi posolone.
Wymieszac i gotowe.
Mozna jesc na cieplo, mozna rownie dobrze na zimno.
Salatka jest smaczna i bardzo latwa w przygotowaniu.
Smacznego!
A poniewaz projekt wyjazdu jak zwykle zrodzil sie na dzien przed, musialam zrobic cos szybkiego i jednoczesnie smacznego.
Tym sposobem powstala salatka z tortellini.
Nie podaja ilosci skladnikow, bo to wszystko robi sie na oko:)
Salatka z trotellini
Pierozki trotellini
Piniole
Brokuly
Papryka
Pomidory koktajlowe
Pesto
Tarty Parmezan
Oliwa z oliwek
Pieprz i ewentualnie sol do smaku.
Pierozki ugotowac, w tym czasie kiedy sie gotuja przygotowac reszte. Na suchej patelni lekko podrumienic piniole, dodac do nich rozyczki brokul i papryke pokrojana w kawalki. Ja ledwie podgrzewam brokuly i papryke, bo lubie jak sa prawie surowe, jesli ktos lubi bardziej podsmazone, to prosze bardzo, nie ma problemu:)
Do odcedzonych i goracych pierozkow dodac pesto i wymieszac, nastepnie dodac zawartosc patelni i pomidory koktajlowe, dodac oliwke i swiezo starty Parmezan. Popieprzyc i lekko posolic do smaku, ja nie sole, bo unikamy soli, ale zdaje sobie sprawe z faktu, ze wiekszosc lubi posolone.
Wymieszac i gotowe.
Mozna jesc na cieplo, mozna rownie dobrze na zimno.
Salatka jest smaczna i bardzo latwa w przygotowaniu.
Smacznego!
Sunday, May 8, 2011
Bajaderki czyli jak wykorzystac resztki ciast
Tak sie zlozylo, ze po Wielkanocy zostalo mi ciasto czekoladowo-migdalowe, nie cale, ale polowa. I u mnie jak nie zostalo zjedzone w czasie swiat, to pies pogrzebany. Wspanialy nie ruszy, bo "swieta sie juz skonczyly", ale czyms nowym nie pogardzi, bo slodkie owszem lubi.
Szkoda mi bylo wyrzucic tego ciasta i przypomnialam sobie jak to dawno temu w Polsce z takich resztek, lub nawet nieudanych ciast robilo sie bajaderki. Przepisu nie mialam, ale mniej wiecej pamietalam na czym to polega i tym sposobem zrobilam calkiem smaczne bajaderki.
Bajaderki
Skladniki podaje orientacyjnie, bo wszystko zalezy od tego jakie ciasto uzywamy, ale staralam sie mniej wiecej zwazyc i zmierzyc co sie dalo.
I tak w moim przypadku mialam:
580g ciasta
150ml mleka
75g masla
paczka herbatnikow
200g powidel sliwkowych
szklanka rodzynek
wiorki kokosowe i siekane migdaly do obtoczenia.
Rodzynki namoczylam na noc w rumie i rano odcedzilam, rum mozna potem wykorzystac do herbaty czy kawy, taka procentowa wkladka nie zaszkodzi:)
Ciasto pokruszylam w malakserze, mleko zagotowalam z maslem i wystudzone dodalam do ciasta.
Do okruchow ciasta dodalam wystudzona mieszanke mleka z maslem, rodzynki, powidla sliwkowe i pokruszone herbatniki.
Herbatniki to w zasadzie dodalam tylko dlatego, ze mikstura wyszla za miekka.
Jesli ciasto podstawowe jest suche, to prawdopodobnie nie beda potrzebne, ale warto je miec pod reka, na wszelki wypadek. Najlepiej tez dodawac skladniki stopniowo caly czas w miedzyczasie mieszajac, wtedy jest sie latwiej zorientowac czy potrzeba wiecej skladnikow mokrych, czy suchych.
Calosc dobrze wymieszac, sprobowac czy nie nalezy dodac troche cukru jesli ciasto bylo nie slodkie, ja nie dodawalam, bo moje ciasto bylo czekoladowe, a wiec mialo wystarczajaco duzo slodyczy i zdecydowany smak. Teraz z mieszanki nalezy utoczyc kulki i obtoczyc je w wiorkach, albo pokruszonych orzechach, lub migdalach. Jesli masa jest sucha i wiorki nie przylegaja mozna zrobic polewe czekoladowa i najpierw obtoczyc kazda bajaderke w polewie, a potem w wiorkach.
Ja robilam bez polewy, bo moje ciasto bylo dosc miekkie, jesli jest za miekkie i klei sie do rak, to trzeba wstawic na godzine lub dwie do lodowki, zeby stezalo.
I prosze juz gotowe bajaderki, ktore tez radze przechowywac w lodowce, chociaz znikaja zaskakujaco szybko:)
Szkoda mi bylo wyrzucic tego ciasta i przypomnialam sobie jak to dawno temu w Polsce z takich resztek, lub nawet nieudanych ciast robilo sie bajaderki. Przepisu nie mialam, ale mniej wiecej pamietalam na czym to polega i tym sposobem zrobilam calkiem smaczne bajaderki.
Bajaderki
Skladniki podaje orientacyjnie, bo wszystko zalezy od tego jakie ciasto uzywamy, ale staralam sie mniej wiecej zwazyc i zmierzyc co sie dalo.
I tak w moim przypadku mialam:
580g ciasta
150ml mleka
75g masla
paczka herbatnikow
200g powidel sliwkowych
szklanka rodzynek
wiorki kokosowe i siekane migdaly do obtoczenia.
Rodzynki namoczylam na noc w rumie i rano odcedzilam, rum mozna potem wykorzystac do herbaty czy kawy, taka procentowa wkladka nie zaszkodzi:)
Ciasto pokruszylam w malakserze, mleko zagotowalam z maslem i wystudzone dodalam do ciasta.
Do okruchow ciasta dodalam wystudzona mieszanke mleka z maslem, rodzynki, powidla sliwkowe i pokruszone herbatniki.
Herbatniki to w zasadzie dodalam tylko dlatego, ze mikstura wyszla za miekka.
Jesli ciasto podstawowe jest suche, to prawdopodobnie nie beda potrzebne, ale warto je miec pod reka, na wszelki wypadek. Najlepiej tez dodawac skladniki stopniowo caly czas w miedzyczasie mieszajac, wtedy jest sie latwiej zorientowac czy potrzeba wiecej skladnikow mokrych, czy suchych.
Calosc dobrze wymieszac, sprobowac czy nie nalezy dodac troche cukru jesli ciasto bylo nie slodkie, ja nie dodawalam, bo moje ciasto bylo czekoladowe, a wiec mialo wystarczajaco duzo slodyczy i zdecydowany smak. Teraz z mieszanki nalezy utoczyc kulki i obtoczyc je w wiorkach, albo pokruszonych orzechach, lub migdalach. Jesli masa jest sucha i wiorki nie przylegaja mozna zrobic polewe czekoladowa i najpierw obtoczyc kazda bajaderke w polewie, a potem w wiorkach.
Ja robilam bez polewy, bo moje ciasto bylo dosc miekkie, jesli jest za miekkie i klei sie do rak, to trzeba wstawic na godzine lub dwie do lodowki, zeby stezalo.
I prosze juz gotowe bajaderki, ktore tez radze przechowywac w lodowce, chociaz znikaja zaskakujaco szybko:)
Sunday, May 1, 2011
Passover jeszcze raz
Od czasu kiedy zrobilam ten torcik z macy Wspanialy staral sie mnie przygotowac na ewentualna porazke, nie dowierzal, ze cos takiego moze sie udac z macy.
Ja, poniewaz nie mam zadnego doswiadczenia z maca, tez nie mialam pojecia czy przy probie krojenia "cegla" sie nie rozsypie na drobne okruchy, wiec dalej kombinowalam, co by tu jeszcze wymyslic na uratowanie deseru.
No i wymyslilam, przypomnialam sobie, ze Wspanialy zakupil paczke macaroons (ciasteczka kokosowe) tak na wszelki wypadek, bo to jest "kuloodporny, pewny deser na Passover".
Wzielam te paczke ciastek, wrzucilam do malaksera i rozdrobnilam najdrobniej jak sie dalo.
Te ciastka sa kleiste i bardzo slodkie, wiec pomyslalam sobie, ze beda dobrym partnerem do nadzienia key lime (z limonek).
Wylepilam forme do tart (tak sie chyba po polsku nazywa pie) okruchami ciastek i zabralam sie do robienia key lime nadzienia.
Key lime "budyn"
2 puszki mleka skondensowanego
3 zoltka
3 bialka
1 szklanka soku z limonek
skorka otarta z jednej limonki
2 lyzki stolowe cukru pudru
Nagrzac piekarnik do temperatury 160C.
W mikserze zmiksowac mleko, zoltka, sok z limonek i otarta skorke na jednolita mase.
Wylac calosc na wylozona pokruszonymi ciastkami forme i zapiec przez 10 min.
W tym czasie ubic sztywna piane z bialek z dodatkiem 2 lyzek cukru pudru i wylozyc ja na ciasto. W zaleznosci od gustu mozna ja rowno rozsmarowac, albo ukladac bezksztaltnymi kupkami tak jak ja to zrobilam. Wstawic calosc do piekarnika na kolejne 10 minut po czym opalic wierzch piany ogniem z bakers torch (to taki cukierniczy palnik)
I tu wlasnie dalam ciala:)) Poniewaz nie posiadam palnika, to wstawilam calosc do piekarnika ustawionego na funkcje broil i 2 minuty jednak bylo troche za dlugo;/ Prawdopodobnie wystarczylaby minuta, no ale na bledach sie czlowiek uczy. Na szczescie nikt z gosci nie narzekal, a ja calosc posypalam jeszcze dodatkowo otarta skorka z lemonki i jakos uszlo w tloku;))
W sumie tarta jest pyszna i kombinacja slodkiego spodu z duza iloscia kwasnego soku z lemonek doskonale sie balansuje.
Tarte nalezy przechowywac caly czas w lodowce.
Ja, poniewaz nie mam zadnego doswiadczenia z maca, tez nie mialam pojecia czy przy probie krojenia "cegla" sie nie rozsypie na drobne okruchy, wiec dalej kombinowalam, co by tu jeszcze wymyslic na uratowanie deseru.
No i wymyslilam, przypomnialam sobie, ze Wspanialy zakupil paczke macaroons (ciasteczka kokosowe) tak na wszelki wypadek, bo to jest "kuloodporny, pewny deser na Passover".
Wzielam te paczke ciastek, wrzucilam do malaksera i rozdrobnilam najdrobniej jak sie dalo.
Te ciastka sa kleiste i bardzo slodkie, wiec pomyslalam sobie, ze beda dobrym partnerem do nadzienia key lime (z limonek).
Wylepilam forme do tart (tak sie chyba po polsku nazywa pie) okruchami ciastek i zabralam sie do robienia key lime nadzienia.
Key lime "budyn"
2 puszki mleka skondensowanego
3 zoltka
3 bialka
1 szklanka soku z limonek
skorka otarta z jednej limonki
2 lyzki stolowe cukru pudru
Nagrzac piekarnik do temperatury 160C.
W mikserze zmiksowac mleko, zoltka, sok z limonek i otarta skorke na jednolita mase.
Wylac calosc na wylozona pokruszonymi ciastkami forme i zapiec przez 10 min.
W tym czasie ubic sztywna piane z bialek z dodatkiem 2 lyzek cukru pudru i wylozyc ja na ciasto. W zaleznosci od gustu mozna ja rowno rozsmarowac, albo ukladac bezksztaltnymi kupkami tak jak ja to zrobilam. Wstawic calosc do piekarnika na kolejne 10 minut po czym opalic wierzch piany ogniem z bakers torch (to taki cukierniczy palnik)
I tu wlasnie dalam ciala:)) Poniewaz nie posiadam palnika, to wstawilam calosc do piekarnika ustawionego na funkcje broil i 2 minuty jednak bylo troche za dlugo;/ Prawdopodobnie wystarczylaby minuta, no ale na bledach sie czlowiek uczy. Na szczescie nikt z gosci nie narzekal, a ja calosc posypalam jeszcze dodatkowo otarta skorka z lemonki i jakos uszlo w tloku;))
W sumie tarta jest pyszna i kombinacja slodkiego spodu z duza iloscia kwasnego soku z lemonek doskonale sie balansuje.
Tarte nalezy przechowywac caly czas w lodowce.
Dalszy ciag deserow na Passover
Nastepnym ciastem, ktore sie doskonale nadaje na Passover jest:
Ciasto czekoladowo-migdalowe
1 i 1/4 szklanki migdalow
160g masla
225g ciemnej czekolady
1/2 szklanki cukru (jak ktos lubi slodkie ciasta mozna dac wiecej)
6 zoltek
3 bialka
2 lyzki stolowe cukru do piany z bialek
otarta skorka z jednej pomaranczy
1 lyzka stolowa ciemnego rumu
1/3 lyzeczki soli
Piekarnik nagrzac do temp. 180C i podgrzac w nim obrane ze skorki migdaly tak aby sie wysuszyly ale nie przypalily (moga miec lekko zloty kolor) ok. 6-7 minut.
Wystudzone migdaly zmielic drobno w malakserze na konsystencje grysiku, uwazac, zeby nie zrobila sie pasta.
Posiekac maslo i razem z pokruszona czekolada rozpuscic w kapieli wodnej. Odstawic do przestygniecia, w tym czasie nasmarowac forme maslem i wysypac cukrem pudrem, albo mozna w tym celu kupic kosherna maca meal. Pamietajmy, ze w Passover nie wolno uzywac zwyklej maki.
Mikserem zmiksowac na puszysta, jasna piane 6 zoltek i 1/2 szklanki cukru.
Dodac sol, rum i otarta skorke z pomaranczy, a nastepnie rozpuszczona czekolade z maslem oraz porcjami zmielone migdaly.
W osobnej misce ubic piane z 3 bialek, jak piana jest juz lekko sztywna dodac powoli 2 lyzki cukru i ubijac dalej na sztywno.
Wylaczyc mikser i sztywna piane dodawac powoli do mieszanki czekoladowo-migdalowej. Najpierw 1/3 porcji piany delikatnie wymieszac i potem dodac reszte.
Piec w temp. 180C ok. 35 do 40 minut.
Ciasto wyrasta, ale potem opada i w rezultacie jest dosc niskie i miekkie w srodku, a wiec metoda patyczkowa nie jest odpowiednim wykladnikiem, bo patyczek zawsze wyjdzie z ciasta lekko klejacy.
Podawac posypane cukrem pudrem, albo z bita smietanka.
Ja serwowalam posypane cukrem pudrem i pokropione lekko polewa czekoladowa:
Ciasto jest bardzo smaczne, czekoladowe z wyraznym dodatkiem migdalow i lekka nutka pomaranczy, ktora podkresla bukiet smakowy calosci.
Ciasto czekoladowo-migdalowe
1 i 1/4 szklanki migdalow
160g masla
225g ciemnej czekolady
1/2 szklanki cukru (jak ktos lubi slodkie ciasta mozna dac wiecej)
6 zoltek
3 bialka
2 lyzki stolowe cukru do piany z bialek
otarta skorka z jednej pomaranczy
1 lyzka stolowa ciemnego rumu
1/3 lyzeczki soli
Piekarnik nagrzac do temp. 180C i podgrzac w nim obrane ze skorki migdaly tak aby sie wysuszyly ale nie przypalily (moga miec lekko zloty kolor) ok. 6-7 minut.
Wystudzone migdaly zmielic drobno w malakserze na konsystencje grysiku, uwazac, zeby nie zrobila sie pasta.
Posiekac maslo i razem z pokruszona czekolada rozpuscic w kapieli wodnej. Odstawic do przestygniecia, w tym czasie nasmarowac forme maslem i wysypac cukrem pudrem, albo mozna w tym celu kupic kosherna maca meal. Pamietajmy, ze w Passover nie wolno uzywac zwyklej maki.
Mikserem zmiksowac na puszysta, jasna piane 6 zoltek i 1/2 szklanki cukru.
Dodac sol, rum i otarta skorke z pomaranczy, a nastepnie rozpuszczona czekolade z maslem oraz porcjami zmielone migdaly.
W osobnej misce ubic piane z 3 bialek, jak piana jest juz lekko sztywna dodac powoli 2 lyzki cukru i ubijac dalej na sztywno.
Wylaczyc mikser i sztywna piane dodawac powoli do mieszanki czekoladowo-migdalowej. Najpierw 1/3 porcji piany delikatnie wymieszac i potem dodac reszte.
Piec w temp. 180C ok. 35 do 40 minut.
Ciasto wyrasta, ale potem opada i w rezultacie jest dosc niskie i miekkie w srodku, a wiec metoda patyczkowa nie jest odpowiednim wykladnikiem, bo patyczek zawsze wyjdzie z ciasta lekko klejacy.
Podawac posypane cukrem pudrem, albo z bita smietanka.
Ja serwowalam posypane cukrem pudrem i pokropione lekko polewa czekoladowa:
Ciasto jest bardzo smaczne, czekoladowe z wyraznym dodatkiem migdalow i lekka nutka pomaranczy, ktora podkresla bukiet smakowy calosci.
Saturday, April 30, 2011
Desery na Passover
Tak sie zlozylo, ze w tym roku musialam zrobic z okazji Wielkanocy desery odpowiadajace restrykcjom zydowskiego swieta Passover. Restrykcje sa dosc powazne, bo nie wolno w takich deserach uzywac maki, a to juz wydawaloby sie wyklucza pieczenie ciast.
Niekoniecznie, jak sie okazuje:)
Myslalam, myslalam az wymyslilam.
I tak postanowilam zrobic przekladaniec z macy, cos na podobienstwo Stefanki, ktora jest robiona z herbatnikow przekladanych kremem.
Maca jest jednak bardzo krucha i sucha, wiec pomyslalam, ze warto byloby ja czyms nasaczyc.
W tym celu przygotowalam "poncz" z mocnego naparu kawy z dodatkiem likieru kawowego.
Ale nie da sie macy nasaczac przez zanurzenie, bo sie bardzo szybko kruszy, w zwiazku z czym polozylam kawalek macy na desce do krojenia i nasaczalam ja pedzelkiem moczonym w ponczu.
Tak przygotowany plaster macy nalezy zostawic na 2-3 minuty a potem posmarowac kremem.
Ja zrobilam kerem waniliowy z dodatkiem soku z cytryny, ale moze byc kazdy inny krem jaki lubimy.
I tak kolejno nasaczamy kawalek macy, odczekujemy kilka minut zeby krem nie splywal i smarujemy kremem, przykladamy nastepnym kawalkiem i powtarzamy cala operacje: nasaczanie, czekanie, smarowanie.
Na koniec jak juz jest calosc zrobiona, ja mialam 12 warstw to obciazamy powstaly torcik inna deska do krojenia i stawiamy na niej cos ciezkiego. Moze byc sloik z dzemem, ogorkami cos co spowoduje, ze poszczegolne warstwy beda sie laczyly.
Nastepnego dnia przygotowujemy polewe czekoladowa (w/g wlasnego przepisu) lub jak w moim przypadku 100g gorzkiej czekolady na 100 ml slodkiej smietanki rozpuszczone razem w kapieli wodnej.
Jak polewa zaczna stygnac i gestniec to caly torcik smarujemy.
Tak wyglada calosc.
Torcik radze wkonac na dwa dni przed konsumpcja, wtedy jest bardziej miekki.
A jesc najlepiej tego samego dnia kiedy zostal pokrojony, bo niestety pokrojone czesci szybko wysychaja.
Smakuje taki torcik bardzo podobnie do wafli domowej roboty i jest naprawde doskonalym pomyslem na passoverowe swieto.
W nastepnych notkach podam przepis jeszcze na ciasto czekoladowo-migdalowe, ktore rowniez nadaje sie na Passover bo jest pieczone bez maki, oraz na passoverowa key lime pie.
Niekoniecznie, jak sie okazuje:)
Myslalam, myslalam az wymyslilam.
I tak postanowilam zrobic przekladaniec z macy, cos na podobienstwo Stefanki, ktora jest robiona z herbatnikow przekladanych kremem.
Maca jest jednak bardzo krucha i sucha, wiec pomyslalam, ze warto byloby ja czyms nasaczyc.
W tym celu przygotowalam "poncz" z mocnego naparu kawy z dodatkiem likieru kawowego.
Ale nie da sie macy nasaczac przez zanurzenie, bo sie bardzo szybko kruszy, w zwiazku z czym polozylam kawalek macy na desce do krojenia i nasaczalam ja pedzelkiem moczonym w ponczu.
Tak przygotowany plaster macy nalezy zostawic na 2-3 minuty a potem posmarowac kremem.
Ja zrobilam kerem waniliowy z dodatkiem soku z cytryny, ale moze byc kazdy inny krem jaki lubimy.
I tak kolejno nasaczamy kawalek macy, odczekujemy kilka minut zeby krem nie splywal i smarujemy kremem, przykladamy nastepnym kawalkiem i powtarzamy cala operacje: nasaczanie, czekanie, smarowanie.
Na koniec jak juz jest calosc zrobiona, ja mialam 12 warstw to obciazamy powstaly torcik inna deska do krojenia i stawiamy na niej cos ciezkiego. Moze byc sloik z dzemem, ogorkami cos co spowoduje, ze poszczegolne warstwy beda sie laczyly.
Nastepnego dnia przygotowujemy polewe czekoladowa (w/g wlasnego przepisu) lub jak w moim przypadku 100g gorzkiej czekolady na 100 ml slodkiej smietanki rozpuszczone razem w kapieli wodnej.
Jak polewa zaczna stygnac i gestniec to caly torcik smarujemy.
Tak wyglada calosc.
Torcik radze wkonac na dwa dni przed konsumpcja, wtedy jest bardziej miekki.
A jesc najlepiej tego samego dnia kiedy zostal pokrojony, bo niestety pokrojone czesci szybko wysychaja.
Smakuje taki torcik bardzo podobnie do wafli domowej roboty i jest naprawde doskonalym pomyslem na passoverowe swieto.
W nastepnych notkach podam przepis jeszcze na ciasto czekoladowo-migdalowe, ktore rowniez nadaje sie na Passover bo jest pieczone bez maki, oraz na passoverowa key lime pie.
Przyprawy i marynaty
Postanowilam zalozyc nowy dzial, w ktorym bede umieszczac mieszanki przypraw i marynat do mies, ktore czesto robie jednorazowo a potem nie pamietam co z czym namieszalam:)
I tak piewsza mikstura, to marokanska mieszanka przypraw suchych, ktora robilam w tym roku na Wielkanoc do jagnieciny.
Jesli ktos lubi takie egzotyczne smaki to polecam, mysle, ze marokanskie przyprawy szczegolnie dobrze sprawdzaja sie w przypadku jagnieciny lub miesa koziego, ktore charakteryzuje troche inny smak i zapach. Pewnie tez bylaby to dobra mieszanka do niektorych mies dziczyzny.
Generalnie mieszanka marokanska moze zawierac ok. 30 roznych przypraw, ja znalazlam w necie kombinacje ograniczajaca sie do 12 i mysle, ze to wystarczy:)
Mieszanka marokanska:
2 lyzki stolowe imbiru
2 lyzki stolowe mielonej kolendry
1 i 1/2 lyzki stolowej kminu rzymskiego
1 i 1/2 lyzki stolowej kardamonu
1 i 1/2 lyzki stolowej czarnego pieprzu
1 i 1/4 lyzki stolowej galki muszkatolowej
1 lyzka stolowa kurkumy
1 lyzka stolowa ziela angielskiego
1 lyzka stolowa cynamonu
1 lyzka stolowa papryki
1/2 lyzki stolowej pieprzu kajenskiego
duza szczypta szafranu
Najlepiej uzywac wszystkie skladniki (oprocz szafranu) w formie sproszkowanej, jesli nie mozna dostac, to nalezy ziarenka utluc w mozdzierzu lub zmielic w mlynku do przypraw.
Wszystko razem wymieszac i nacierac mieso przed pieczeniem, ja pozwalam aby takie mieso polezalo ok. 2 godzin przed obrobka termiczna, wtedy przyprawy maja czas lepiej nasiaknac.
Poniewaz uzywalam tej kombinacji przypraw, a jest ona dosc aromatyczna, to marynate przygotowalam bardzo delikatna zeby nie kolidowala z przyprawami.
Marynata do jagnieciny
oliwka z oliwek, sok z cytryny, mieta, sol, pieprz i czosnek wycisniety przez praske.
Nie podaje ilosci bo to zalezy od wielkosci kawalka miesa, ale wszystkie skladniki nalezy polaczyc i nasmarowane solidnie taka miksutra mieso odlozyc do lodowki na 6-8 godzin, najlepiej na noc.
I tak piewsza mikstura, to marokanska mieszanka przypraw suchych, ktora robilam w tym roku na Wielkanoc do jagnieciny.
Jesli ktos lubi takie egzotyczne smaki to polecam, mysle, ze marokanskie przyprawy szczegolnie dobrze sprawdzaja sie w przypadku jagnieciny lub miesa koziego, ktore charakteryzuje troche inny smak i zapach. Pewnie tez bylaby to dobra mieszanka do niektorych mies dziczyzny.
Generalnie mieszanka marokanska moze zawierac ok. 30 roznych przypraw, ja znalazlam w necie kombinacje ograniczajaca sie do 12 i mysle, ze to wystarczy:)
Mieszanka marokanska:
2 lyzki stolowe imbiru
2 lyzki stolowe mielonej kolendry
1 i 1/2 lyzki stolowej kminu rzymskiego
1 i 1/2 lyzki stolowej kardamonu
1 i 1/2 lyzki stolowej czarnego pieprzu
1 i 1/4 lyzki stolowej galki muszkatolowej
1 lyzka stolowa kurkumy
1 lyzka stolowa ziela angielskiego
1 lyzka stolowa cynamonu
1 lyzka stolowa papryki
1/2 lyzki stolowej pieprzu kajenskiego
duza szczypta szafranu
Najlepiej uzywac wszystkie skladniki (oprocz szafranu) w formie sproszkowanej, jesli nie mozna dostac, to nalezy ziarenka utluc w mozdzierzu lub zmielic w mlynku do przypraw.
Wszystko razem wymieszac i nacierac mieso przed pieczeniem, ja pozwalam aby takie mieso polezalo ok. 2 godzin przed obrobka termiczna, wtedy przyprawy maja czas lepiej nasiaknac.
Poniewaz uzywalam tej kombinacji przypraw, a jest ona dosc aromatyczna, to marynate przygotowalam bardzo delikatna zeby nie kolidowala z przyprawami.
Marynata do jagnieciny
oliwka z oliwek, sok z cytryny, mieta, sol, pieprz i czosnek wycisniety przez praske.
Nie podaje ilosci bo to zalezy od wielkosci kawalka miesa, ale wszystkie skladniki nalezy polaczyc i nasmarowane solidnie taka miksutra mieso odlozyc do lodowki na 6-8 godzin, najlepiej na noc.
Subscribe to:
Posts (Atom)