Zlote mysli


The only time to eat diet food is while you're waiting for the steak to cook.

Julia Child
Showing posts with label drob. Show all posts
Showing posts with label drob. Show all posts

Monday, June 7, 2010

Za goraco na jedzenie


Bosze, zanim sie obejrzalam, to mi blog zaczal z glodu przymierac;/ Wiec musze szybko zaczac nadrabiac zaleglosci, ale lenia mam strasznego.. chyba to slonce mnie rozleniwia.
Lenia mam nie tylko do pisania, ale i do gotowania, bo komu chce sie jesc albo gotowac w takie upaly.
Na szczescie troche sie ochlodzilo, bo juz mialam serdecznie dosc, zwlaszcza wilgotnosci. Przy takiej pogodzie to nawet sie czlowiekowi nie chce jesc, a juz od samego myslenia o jedzeniu boli glowa.
Mialam w lodowce grillowane piersi kurczaka, ktore lezaly juz kilka dni, wiec nalezalo z nich cos wymieszac. Najlepiej jakas salatke, bo pod kazda inna postacia bylyby suche.
Rozejrzalam sie po mieszkaniu i tak powstala

Salatka z kurczaka z indyjska nuta
Proporcji zadnych podac nie moge, bo to wszystko zalezy od ilosci i rowniez indywidualnego smaku, ale tak na oko;)
2 piersi kurczaka
5 lodyg selera
250g winogron
pieprz, sproszkowane curry, majonez

Piersi pokroic w kostke, lodygi selera rowniez machnac w kostke, winogrona na pol. Wszystko wymieszac, popieprzyc (nie uzywam soli) dodac lyzke stolowa curry (mniej lub wiecej jak kto woli) wymieszac z mala iloscia majonezu i salatka gotowa.
Uwaga, ja majonez rozrabiam pol na pol z greckim yogurtem i dodaje odrobine oliwki oraz musztardy.




A gdyby ktos byl zainteresowany zawartoscia szklanki to jest to mojito:)

Mojito

Kilka listkow swiezej miety pogniesc lyzeczka, wrzucic do szklanki, dodac 1 lyzke stolowa syropu z agava, albo syropu kukurydzianego (ja nie uzywam) albo syropu klonowego, a nawet miodu, dodac sok z polowy limonki, kieliszek bialego rumu. Wymieszac, dodac kostki lodu i calosc uzupelnic woda gazowana.
Do szklanki dodac galazke swiezej miety i kawalek lemonki.
Mniammmmmmmmmm ;))))


Sunday, December 27, 2009

Mini kurczaki

W Stanach nazywa sie takie mini kurczaki cornish hens. Nie moglam znalezc polskiej nazwy tych malych ptaszkow, jakos nie bardzo dowierzalam Wspanialemu, ze to nic wiecej tylko kurczak, ktoremu nie bylo dane dorosnac do wiekszych rozmiarow, az wreszcie zerknelam do Wiki i przekonalam sie, ze Wspanialy ma racje. Sa to kurczaki, ktorym nie pozwolono dorosnac.
Zanabylam wiec takie mniniaturki na Boze Narodzenie, bo juz nie mialam pomyslu co by tu wykombinowac na bozonarodzeniowy obiad i postanowilam zrobic a nazwalam je:

Butterfly cornish hens w pomaranczowej glazurze
Potrzebujemy do tego mini kurczaki w ilosci jeden na dwie osoby (polowka na glowe jest w sam raz)
sol, pieprz, musztarde dijon, mrozony koncentrat soku pomaranczowego i to wszystko.



Ptaszydla umyc i kladac na desce piersiami w dol wyciac kregoslup. W ten sposob mozna ptaka rozlozyc na plasko i lekko uderzajac w piersi rozplaszczyc. Posolic i popieprzyc wewnetrzna strone i ulozyc w zaroodpornym naczyniu wysmarowanym maslem.

Znow posolic i popieprzyc i wstawic do nagrzanego do 210C piekarnika.
Lyzke stolowa musztardy wymieszac z dwoma lyzkami koncentratu pomaranczowego i po 30 min pieczenia posmarowac ptaki ta mieszanina. Piec przez nastepne 30 min. Wyjac i znow posmarowac reszta mieszanki koncentratu z musztarda, po uplywie 15 minut przeciac nozycami do drobiu na pol wzdluz kosci mostka.

Takie mlodziutkie kurczaki maja cienka skore i glazura doskonale przez nia penetruje mieso nadajac mu ciekawy bardzo delikatny smak.
Podalam udekorowane plastrem pomaranczy z dodatkiem salatki z aruguli, serem feta i jezynami i czastkami pomaranczy.

Friday, November 28, 2008

Dziekczynnie czyli indykowo

Na temat amerykanskiego Thanksgiving czyli Swieta Dziekczynnienia napisalam juz tak duzo w Bez odwrotu, ze tutaj coby nie przynudzac zajme sie tylko przepisami. Zaczne moze od glownego goscia na stole czyli samego indyka. Nadmieniam na wstepie, ze dziala to w przypadku indyka takiego z farmy hodowlanej, a nie wiejskiego. Te wiejskie zyjace na wolnej przestrzeni sa bardzo umiesnione i trzeba im najpierw z nog usunac sciegna. Paskudna to robota, pamietam moja Mama tak robila i sama jak przyjechalam do Stanow to na pierwsze swieto tak zmasakrowalam biedne ptaszysko, ze wygladalo toto zalosnie. Dopiero potem, ktos mi wytlumaczyl, ze ten indyk kupiony w Stanach nie byl za zycia biegaczem olimpijskim i nic takiego nie trzeba mu robic. Przyjelam to z ulaga, bo wyciaganie sciegien jest bardzo zmudna praca, konieczna, zeby mieso bylo miekkie i nie lykowate.

Teraz przystepujemy do przygotowania indorzyska na igrzyska;))
Nasze, czyli tutejsze indyki maja w brzuchu schowany caly skarbiec dobrodziejstw, z ktorych robi sie sos. Bo Amerykanie uwielbiaja sos nie tyle do indyka co do ziemniakow, ktore koniecznie musza sie pojawic na dziekczynnym stole. Do takowych dobrodziejstw naleza szyja odarta ze skory, bo skora jest ciagle przy calym korupsie naszego delikwenta, co jest sensowne, bo mozna w te otchlan naklasc nadzienia i skore ladnie zawinac pod spod. Oprocz szyi jest tam rowniez, serce, zoladek, watrobka i kuper!!
Watrobka moze sie przydac jesli ktos robi nadzienie z miesa, ale ja nie robilam, wiec chwilowo watrobka wyladowala w zamrazalniku do dalszego sledztwa.

Zaczynam od przygotowania wody do moczenia i robie to nastepujaco:
Na ok. 10 litrow wody daje:
2 szklanki soli
1 szklanke cukru
garsc pieprzu w ziarnach
lyzke jalowca w ziarnach
lyzke ziela angielskiego
10-12 lisci laurowych,
5-6 galazek swiezego rozmarynu
maly peczek swiezego tymianku
maly peczek swiezej szalwii

Taka akurat wode do moczenia mialam tym razem, ale moczylam indyka juz w roznych kombinacjach i za kazdym razem bylo dobrze. Podstawa jest sol, cukier i pieprz. Reszta w/g wlasnych upodoban i widzimisie.
Jak robilam indyka bardziej na slodko, to moczylam juz w soku z pomaranczy pol na pol z woda i dodatkiem suszonych owocow, w soku z ananasa.. A nawet raz w soku z czarnej porzeczki i indyk byl fioletowy!!!!
To znaczy sama skora, a mieso bylo normalnego koloru i pyszne, tylko byl wtedy troche problem z pilnowaniem czy sie w czasie pieczenia nie przypala, bo jednak ta fioletowa skora piekla sie na czarno;))
No ale u mnie nie ma regul w kuchni, aby tylko efekt koncowy byl zjadliwy to wszelkie srodki sa dostepne.

Tak wiec wode z tymi wszystkimi dodatkami gotujemy ok. 15-20 min. a potem studzimy, bo indyk ma byc moczony w lodowato zimnej wodzie, ja z tych 10litrow odlewam wode w foremki i mroze a potem wykorzystuje ten lod do szybkiego schlodzenia wody.
Jak juz woda jest zimna to wkladamy do tej kapieli indyka. Wazne jest zeby indyk byl caly pod woda, a wiec najlepiej robic to w jakims pojemniku.
Ja kupuje specjalne do tego przeznaczone worki ziplock ale jak nie ma to moze byc normalny worek plastikowy, ktory umieszczamy w jakims pojemniku, bo inaczej woda sie rozleje pod indykiem zamiast go zanurzyc. Ja wkladam worek do dolnej szuflady lodowki (tej na warzywa) i tam miesci mi sie nawet 13kg indyk. Jesli mamy klopot z zanurzeniem calego ptaka to niestety musi byc on odwracany co kilka godzin tak aby cale ptaszydlo bylo rownomiernie namoczone.
Teraz przygotowujemy maslo ziolowe, ktore bedzie nam potrzebne do smarowania przed pieczeniem.
Pol kostki masla zmiksowalam ze swiezym rozmarynem, tymiankiem, szalwia i dodatkowo tym razem dorzucilam pancette to jest wloski boczek wedzony, ktory spokojnie mozna zastapic naszym rodzimym boczkiem wedzonym.

Proces moczenia powinien trwac 12-24 godzin. Po tym czasie wyjmujemy ptaka i w zaleznosci od tego w czym byl moczony, obieramy z ziarenek, lisci i badziewia lub lekko splukujemy, pamietajac, zeby nie wymoczyc przypraw jakie wlasnie indyk nabieral w kapieli.
Teraz z kolei bierzemy rolke recznikow papierowych i calego ptaka suszymy tak wewnatrz jak i na zewnatrz.
Srodek smarujemy maslem ziolowym i napychamy czym kto lubi (warzywa, owoce, galazki ziol), ja tym razem uzylam pocwiartowanych jablek, pomaranczy, lemonek i 2 solidne galazki swiezego rozmarynu.
Teraz siegamy pod skore od szyi i na dole od udek i dlonia robimy kieszenie miedzy skora a miesem, teraz miedzy skora a miesem smarujemy cale piersi maslem. Mozna tez masowaniem przez skore starac sie rownomiernie rozprowadzic maslo po piersiach ptaka. W ten sposob przygotowany indyk bedzie mial soczyste mieso piersi.
Skrzydla ,lekko wylamujac w stawach, pod spod ptaka, nogi zwiazujemy, lub jak ja to robie chowamy pod specjalnie w tym celu wycieta (usuniety kuper) skore podbrzusza. Teraz bierzemy duzy arkusz folii aluminiowej, taki aby przykryl calego ptaka i nakrywajac odciskamy dokladnie ksztalt ptaszyska, poczym odkladamy folie na bok ale tak aby zachowala ksztalt.
Nastepnie calego ptaka smarujemy maslem ziolowym, o tak jak tu widac:
Jak rowniez widac, moja bryrfanna ma specjalna wkladke, czyli ptak nie lezy bezposrednio na dnie, wiec na dno brytfanny wlewam wode, lub jak tym razem wlalam ok 1.5 litra soku zurawinowego i wlozylam czastki pozostalych owocow, ktore juz nie zmiescily sie wsrodku ptaka. Owocami wypchalam tez wneke pozostala przy szyi i skore szyi przypielam szpilka do miesa pod plecy.
Tak przygotowanego ptaka wkladam do piekarnika nagrzanego na 260C na pierwsze 20-30 min. Taka wysoka temperatura powoduje, ze natychmiast scina sie skora i nasze ptaszydlo - straszydlo nie traci sokow w czasie pieczenia. Po 20-30 min hartowania zmniejszam temperature do 175C, przykrywamy ptaka wczesniej przygotowana folia aluminiowa i w tej temperaturze pieczemy indyka juz do konca. Na ostatnia godzine pieczenia zdejmujemy folie. Czas pieczenia generalnie przyjmuje sie jakies 20-30 min na kazdy kilogram indyka, to w zaleznosci od piekarnika, ale ja zawsze sprawdzam termometrem. Jesli temperatura miesa w najgrubszych punktach (piers i uda) wskazuje 72-74C to ptaszydlo gotowe.
Generalnie nie polewam indyka w czasie pieczenia, bo (tak twierdza znawcy) za kazdym razem jak otwieramy piekarnik to obniza sie temperatura pieczenia, a co za tym idzie wydluza sie czas calego procesu. Tym razem jednak z jakichs niezrozumialych przyczyn tyl mojego piekarnika przypiekal ptaszydlo szybciej niz front i musialam obrocic cala brytfanne wiec przy tej okazji polalam ptaka sosem z dna brytfanny.
Pieke zawsze przy wlaczonym swietle i obserwuje, jesli jakies czesci zaczynaja brazowiec szybciej niz powinny to nakrywam je folia aluminiowa.


Po wyjeciu z piekarnika nalezy ptaka przykryc folia aluminiowa i pozwolic mu odpoczac przez 20 min zanim bedziemy porcjowac. Przedwczesne porcjowanie powoduje wyciekanie sokow i pozostawia mieso suche.
Tak wygladal moj tegoroczny indyk tuz po wyjeciu z piekarnika. A tak juz cale mieso podzielone na talerzu gotowe do spozycia.